Ewangelizacja

Ewangelizacja to rzeczownik powstały na bazie greckiego czasownika euangelidzo, który znaczy dosł. „oznajmiać dobrą wiadomość”. Greckie słowo euangelion (dosł. „dobra wiadomość”) miało znaczenie pospolite i odnosiło się do każdej dobrej wiadomości, jaką ktoś mógł usłyszeć od innej osoby. Co do zasady, chrześcijańska ewangelizacja jest ogłaszaniem tylko jednej Dobrej Wiadomości o ratunku, jaki przez Boga został ustanowiony wyłącznie w Chrystusie. Ważne jest, aby uzmysłowić sobie, że ewangelizacja w czystej postaci nie polega na instruowaniu słuchacza, jak powinien żyć, by osiągnąć zbawienie (co czynią rozliczne doktryny religijne funkcjonujące na świecie), lecz jest ogłaszaniem tej jednej nadzwyczajnej Wiadomości, że w Chrystusie zbawienie już zostało dokonane i jest dostępne dla każdego, kto ukorzy się przed Bogiem i przyjmie Jego plan i sposób zbawienia. Ewangelizator zatem nie jest doradcą religijnym, życiowym czy finansowym, nie jest także psychologiem, spowiednikiem, trenerem personalnym czy coachem, ale jest heroldem Bożego orędzia o ratunku w Chrystusie. Jako herold winien głosić dokładnie to, co jest istotą Dobrej Wiadomości o ratunku w Chrystusie, a nie jakiekolwiek inne, dodatkowe czy poboczne informacje. Nie jest rolą ewangelizatora walczenie o przekonanie kogokolwiek, gdyż sprawą przekonywania (zgodnie z J 16,7-14) zajmuje się Duch Boży. Z tego względu ewangelizacja powinna dokonywać się w mocy Ducha Świętego Boga (Ducha Chrystusa), czyli przede wszystkim w uświęceniu. Analiza tekstów: Mt 28,18-19; Mk 16,15-16; Łk 24,47-49; J 20,21-23 oraz Rz 1,16 wyraźnie pokazuje, że moc Bożego Ducha jest zorientowana nie na jakieś „efekty specjalne” (co niezwykle często można usłyszeć w pewnych grupach „naduduchowionych” kościołów zielonoświątkowych), ale na poddane Chrystusowi, uświęcone życie oraz na siłę i odwagę do głoszenia Dobrej Wiadomości o ratunku w Chrystusie (por. Rz 1,16). Te cechy są owocem działania Bożego Ducha, którego głównym celem jest uświęceniowa przemiana życia wierzących i ukształtowanie w nich charakteru oraz myślenia według wzoru Chrystusowego.

Gdy Dobra Wiadomość o ratunku w Chrystusie jest głoszona w środowiskach, które nigdy wcześniej nie słyszały o Jezusie z Nazaretu, sytuacja jest dość prosta i oczywista. Znacznie trudniejsze wyzwania stoją przed ewangelizatorami w kulturach i społeczeństwach, w których funkcjonuje skrzywiony obraz chrześcijaństwa (niemający nic wspólnego z biblijnym chrześcijaństwem). Tam ewangelizacja może wymagać najpierw wyjaśnienia i skorygowania wielu pojęć i zagadnień kulturowych, społecznych czy religijnych, a następnie zastąpienia ich treściami biblijnymi. W takich wypadkach należy już mówić nie o ewangelizacji, ale o procesie ewangelizacyjnym.

Niezależnie od tego, ile czasu i energii pochłonie wyjaśnienie kluczowych spraw, by prawda o ratunku w Chrystusie stała się w pełni zrozumiała dla słuchacza, ewangelizacja lub proces ewangelizacyjny kończą się dopiero wówczas, gdy spowodują głęboką przemianę wszystkich aspektów życia człowieka, włącznie z jego codzienną kulturą, tradycją, uzależnieniami, przyzwyczajeniami itp.

Głoszenie Dobrej Wiadomości o ratunku w Chrystusie nie jest jedynie spełnianiem obowiązku wynikającego z polecenia Jezusa, zawartego w Mt 28,19-20; Mk 16,15-16; Łk 24,47-49; J 20,21-23; Dz 1,8, lecz przede wszystkim jest realizacją postawy ofiarnej miłości wobec ludzi, którzy odłączeni od Chrystusa zmierzają wprost do potępienia. Nie chodzi zatem o promowanie własnych form kultury czy o zdobywanie wpływów albo władzy, ale o praktyczne działanie wynikające z troski o to, by ludzie, z którymi się spotykamy, niezależnie od tego, czy ich lubimy, kochamy, szanujemy czy nie, darzymy sympatią, nienawidzimy lub pogardzamy nimi, nie trafili na wieczność do miejsca duchowej kaźni i zagłady, gdzie płacz i zgrzytanie zębami nigdy nie ustają (por. Mt 8,12; Mt 13,42; Mt 13,50; Mt 22,13; Mt 24,51; Mt 25,30; Łk 13,28). Z tego powodu ewangelizacja bardziej realizuje zadania ratownictwa katastroficznego niż szpitala, centrum rehabilitacji lub centrum kultury (te aspekty są bliższe roli, jaką w Bożym planie odgrywają kościoły).

Uważny czytelnik NT zauważy, że pierwszym, który najpełniej głosił Dobrą Wiadomość o Bożym planie ratunkowym, był sam Jezus Chrystus. W czasie swej publicznej działalności skupiał się na głoszeniu Dobrej Wiadomości o Bożym Królestwie. Oczywiście nie ma Królestwa bez Króla i bez poddanych. Apokalipsa w relacji Jana przez serię obrazowych opisów ukazuje nam Królestwo Boże, zwane również Niebiańskim. Z niej dowiadujemy się także, kto w nim zasiada na Tronie Chwały (por. Ap 5,1-7). Wszystkie istoty Niebios składają pokłon, cześć i uwielbienie Zasiadającemu na Boskim Tronie. Mimo że Święty i Wszechwładny Bóg (por. Ap 4,8), dzierżąc pełnię, ustalił, że Jego Królestwo ma być święte na wieki, to jednak stworzył grzesznym ludziom możliwość wejścia do tego Królestwa. Uczynił to właśnie w Chrystusie.

Jezus, rozpoczynając swoją działalność, mówił, że Królestwo Boże jest już blisko (por. Mt 4,17; Mk 1,15; Łk 10,9). Niedługo potem stwierdził, że Królestwo Boże już przyszło (por. Łk 17,21). Nauczał również, że to Królestwo kiedyś przyjdzie (por. Mt 6,10; Łk 17,20; Łk 22,18). Do Piłata wprost powiedział, że jest Królem, ale Jego królestwo nie jest z tego świata (por. J 18,36-37). Z wypowiedzi Jezusa wynika więc, że Królestwo Boże jest rzeczywistością duchową, która staje się obecna w doczesnym świecie, w chwili gdy Chrystus obejmuje panowanie w czyimś sercu. Ziemskie głoszenie Królestwa Bożego przez Jezusa było wstępem do tej ewangelizacji, do której On szykował swoich uczniów oraz uczniów tych uczniów (por. 2 Tm 2,2). Proces przygotowywania kolejnych pokoleń uczniów Jezusa do głoszenia Dobrej Wiadomości o ratunku w Chrystusie ma być kontynuowany przez wszystkie pokolenia.

Zapraszanie ludzi do Bożego Królestwa rozpoczęło się od Żydów (por. J 4,22), ale miało się rozszerzyć na wszystkie ludy i narody (por. Mt 28,19-20; Dz 1,8). Głoszenie Dobrej Wiadomości o ratunku w Chrystusie zostało zatem zaplanowane jako proces powoływania ludzi do stania się uczniami Chrystusa. Jego celem jest stworzenie ludziom okazji do tego, by wiedzieli, kto jest Drogą do Bożego Królestwa (por. J 14,6), i aby dać im szansę osobistego i dobrowolnego wstąpienia na tę drogę. Wymaga to uznania Boga w Chrystusie jako Zbawiciela i PANA (por. Rz 10,9-11; Tt 2,11-14). Nie chodzi tylko o intelektualne uznanie, ale praktyczne poddanie się Mu, oddanie się pod Jego rozkazy i postawienie siebie w roli sługi i czciciela.

Podstawowym problemem człowieka jest jego grzeszność, która w zestawieniu ze świętością Boga wyklucza go z Królestwa Bożego. Świętość Boga sprawia, że nic, co jest skażone grzechem, nie może ostać się w obecności Najwyższego i nie jest w stanie mieć z nim kontaktu. Grzech pierwszych ludzi i następujące po nim kolejne grzeszne zachowania wszystkich pozostałych spowodowały odizolowanie całego rodzaju ludzkiego od Boga. Wiekuisty przez usunięcie pierwszych ludzi z Raju pokazał, że nikt obciążony grzechem nie może się znajdować w miejscu, w którym On przebywa w swoim majestacie. Obmycie z grzechu jest więc warunkiem koniecznym wejścia do Bożego Królestwa. Jednak człowiek nie jest w stanie uczynić tego sam dla siebie. Nie może on wejść do Królestwa dzięki swoim uczynkom (choćby były w jego opinii niezwykle dobre) ani przez odprawianie jakichkolwiek obrzędów czy praktyk religijnych. Dlaczego tak jest? Nawet jedno przekroczenie Bożej normy postępowania (choćby tylko myślowe lub jako zaniedbanie) powoduje duchową śmierć, a nikt na świecie, kto jest duchowo martwy, nie może sam siebie ożywić. Do Królestwa może wejść jedynie na Bożych warunkach, jeżeli skorzysta z Bożego rozwiązania kwestii oczyszczenia z grzechu.

Tym rozwiązaniem jest Jezus Chrystus – wcielone Boże Słowo. On – dla uratowania ludzi od wiecznych konsekwencji grzechu – stał się człowiekiem, aby w ludzkim ciele i w ludzkiej naturze pokonać grzech i samego siebie złożyć w odkupieńczej ofierze jako nieskazitelny Boży Baranek. Jako Baranek ofiarny wziął na siebie cały grzech świata i wszystkie nieprawości wszystkich ludzi wszystkich czasów. Dobra Wiadomość o ratunku w Chrystusie jest taka, że dzieło odkupienia zostało już raz na zawsze dokonane na krzyżu i każdy, kto je przyjmie oraz podda się prowadzeniu Chrystusa, zostanie osłonięty Jego sprawiedliwością i tylko dzięki temu będzie mógł wejść do Bożego Królestwa na wieki. Bez złożenia pełnej ufności w Osobie i dziele Chrystusa oraz bez ufnego poddania się prowadzeniu Jego Ducha Uświęcenia nie jest możliwe wejście do Bożego Królestwa. Taka postawa w Biblii jest nazywana wiarą i ma zbawienne konsekwencje. Nie ma innego sposobu na oczyszczenie człowieka z konsekwencji jego grzechu. To zaufanie (wiara) nie jest terminem technicznym, który można by sprowadzić jedynie do jakiegoś wyznania, gestu czy wzniosłych emocji. W zaufaniu (zbawiennej wierze) chodzi o postawę serca, w której człowiek nie tylko szczerze żałuje tego, że popełnił tyle grzechów, ale również podejmuje decyzję o odwróceniu się (gr. metanoia) od dotychczasowego stylu życia i pójściu za Chrystusem.

Oczywiście Dobra Wiadomość o ratunku w Chrystusie jest wspaniała dla tych, których serca pragną oczyszczenia i zbliżenia się do Świętego Boga (por. J 6,44). Jednak dla tych, którzy tego nie pragną, wspaniała woń tej Dobrej Wiadomości staje się zapachem Śmierci (por. 2 Kor 2,14-16) zwiastującym im wieczne potępienie.

Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie doszli do poznania prawdy i zostali zbawieni (por. 1 Tm 2,4). Dlatego Dobra Wiadomość o ratunku w Chrystusie powinna zostać ogłoszona wszystkim ludom i narodom – pokolenie po pokoleniu. Wszystkie osoby, które uważają się za uczniów Chrystusa, powinny głosić Jego Dobrą Wiadomość całemu światu. Zadaniem każdego naśladowcy Chrystusa jest przyczynianie się do głoszenia Prawdy Chrystusa i Jego dzieła ludziom, do których ma dostęp, zarówno znajomym, jak i nieznajomym. To głoszenie powinno dokonywać się nie tylko słowami (por. Mt 28,19-20), ale i postawą życiową (tzn. świadectwem codziennego życia – por. Dz 1,8). Apostoł Paweł wypracował strategię uczniowskiego pomnażania, którą przekazał Tymoteuszowi słowami: „A wszystko, co w obecności wielu świadków usłyszałeś ode mnie, przekaż dalej ludziom godnym zaufania, którzy będą zdolni nauczać innych” (2 Tm 2,2 NPD). W swojej wypowiedzi Paweł wskazał cztery pokolenia wiary: 

1)  Paweł;

2)  Tymoteusz i liczni świadkowie;

3)  ludzie godni zaufania;

4)  inni, którzy będą nauczani przez ludzi godnych zaufania.

Wyliczenia matematyczne wskazują, że jeśli proces czynienia uczniami Chrystusa będzie realizowany w ten sposób, iż jedna osoba ogłosi Dobrą Wiadomość o ratunku w Chrystusie trzem innym i przez rok będzie spotykać się z nimi, pomagając im w ugruntowaniu wiary i przekazując wizję Misji Wielkiego Posłannictwa z Mt 28,19-20, to po 20 latach (jedno pokolenie) wszyscy ludzie na ziemskim globie otrzymają możliwość usłyszenia o tym, czego Chrystus dokonał dla nich. Wynika to z wyliczenia:

1 rok – 1 osoba ewangelizująca – 3 osoby pomnażające;

2 rok – 3 osoby ewangelizujące – 9 osób pomnażających;

3 rok – 9 osób ewangelizujących – 27 osób pomnażających;

4 rok – 27 osób ewangelizujących – 81 osób pomnażających;

5 rok – 81 osób ewangelizujących – 243 osób pomnażających;

6 rok – 243 osób ewangelizujących – 729 osób pomnażających;

7 rok – 729 osób ewangelizujących – 2 178 osób pomnażających;

8 rok – 2 178 osób ewangelizujących – 6 561 osób pomnażających;

9 rok – 6 561 osób ewangelizujących – 19 683 osób pomnażających;

10 rok – 19 683 osób ewangelizujących – 59 049 osób pomnażających;

11 rok – 59 049 osób ewangelizujących – 177 147 osób pomnażających;

12 rok – 177 147 osób ewangelizujących – 531 441 osób pomnażających;

13 rok – 531 441 osób ewangelizujących – 1 594 323 osób pomnażających;

14 rok – 1 594 323 osób ewangelizujących – 4 782 969 osób pomnażających;

15 rok – 4 782 969 osób ewangelizujących – 14 348 907 osób pomnażających;

16 rok – 14 348 907 osób ewangelizujących – 43 046 721 osób pomnażających;

17 rok – 43 046 721 osób ewangelizujących – 129 140 163 osób pomnażających;

18 rok – 129 140 163 osób ewangelizujących – 387 420 489 osób pomnażających;

19 rok – 387 420 489 osób ewangelizujących – 1 162 261 467 osób pomnażających;

20 rok – 1 162 261 467 osób ewangelizujących – 3 486 784 401 osób pomnażających, z których jeśli każda ogłosi Chrystusa i Jego dzieło trzem innym osobom w ciągu roku – to razem będą w stanie dotrzeć do całej populacji naszego globu.

Oczywiście takie wyliczenie jest czysto teoretyczne. Nie uwzględnia ono sytuacji losowych oraz faktu, że zanim znajdzie się trzy osoby pomnażające, to każdego roku należałoby głosić Dobrą Wiadomość o ratunku w Chrystusie setkom osób. Część z nich nie przyjęłaby jej, część byłaby pasywna w dalszym działaniu, część okazałaby się (jak Judasz) zdrajcami, a część fałszywymi nauczycielami (por. Dz 20,26-31). Niemniej plan jest możliwy do zrealizowania. Nie musi się to dokonać ściśle w ciągu 20 lat, ale jest możliwe. Wymaga jednak wierności i determinacji. Działalność Jezusa z Nazaretu, a potem Apostoła Pawła pokazuje, jak można zrealizować to w praktyczny i efektywny sposób. Dlatego Paweł w swoim Liście do Rzymian napisał:

 Ale dlaczego mieliby wzywać Tego, któremu nie zaufali? Jakże mieliby zaufać Temu, o którym nie słyszeli? A jak mieliby o Nim usłyszeć, gdyby im nikt nie głosił? A kto miałby im głosić, gdyby nikt nie został posłany? O tym właśnie mówi Pismo: „Jak bardzo wyczekiwany jest ten, kto głosi Dobrą Wiadomość”. Niestety, nie wszyscy, którym głoszono tę Wspaniałą Wiadomość, okazali jej posłuszeństwo. Już Izajasz skarżył się na to, mówiąc: „PANIE, kto wierzy temu, co od Ciebie słyszy?”. Skoro więc posłuszeństwo jest owocem wiary, a ta rodzi się z tego, w co się wsłuchujemy – bo przecież każdy człowiek wierzy w to, czemu poświęca uwagę – to niezwykle ważne jest, abyśmy pilnie wsłuchiwali się w Słowo Chrystusa. (Rz 10,14-17 NPD)

W dobie obecnego rozwoju technologii komunikowania się określenie „świat”, zawarte w Mk 16,15, nabrało zupełnie nowego charakteru. W sposób wirtualny pojawił się nowy kontynent zwany internetem, na którym żyje blisko pięć miliardów ludzi! Zauważalną tendencją na świecie jest to, że użytkownicy internetu spędzają coraz większą ilość czasu przed ekranem komputera albo urządzenia mobilnego. Obecnie jest to już grubo ponad pięć godzin dziennie. Dane te dotyczą także najuboższych krajów świata, jak również najmłodszego pokolenia! To stwarza zupełnie nowe możliwości dla współczesnych misjonarzy Chrystusa. Niestety, ten sam internet przynosi wielkie zagrożenia, do których należą socjomanipulacja i → pornografia. Światowa sieć komputerowa stała się narzędziem wpływu, które jest używane do zmiany tradycyjnych punktów odniesienia i przebudowy fundamentalnych paradygmatów myślenia o społeczeństwie, rodzinie, małżeństwie i kościele, w którym w zastraszającym tempie zanika podstawowa znajomość Biblii i jej prawd moralnych. Pluralizm kulturowy i światopoglądowy kwestionuje wszelkie dotychczasowe zasady, a przede wszystkim odrzuca istnienie Prawdy absolutnej, co krok po kroku staje się powszechnym światowym standardem. Na szczęście współczesny ewangelizator (także ten internetowy), podobnie jak setki lat wcześniej, nie jest zdany sam na siebie. Nie spoczywa na nim obowiązek przekonywania kogokolwiek. Musi być jedynie kompetentnym heroldem potwierdzającym własnym życiem Prawdę Chrystusową, którą głosi, przekonywanie zaś świata o prawdziwości głoszonego przesłania powinien pozostawiać Duchowi Świętego Boga, gdyż ta kompetencja należy wyłącznie do Niego. Aby być skutecznym w ewangelizacji internetowej, współczesny ewangelizator potrzebuje nie tylko kwalifikacji, o jakich mówi Biblia (poddanie się prowadzeniu Bożego Ducha – por. Dz 5,32), lecz także nowych, które wynikają z wykorzystywanych technologii. Wszystkie razem można podsumować w punktach: 

  1. Prawdziwa miłość do człowieka (nawet jeśli się go nie widzi) – por. Łk 6,27-31.
  2. Świadomość osobistego powołania do Misji Wielkiego Posłannictwa – por. Mt 28,19-20.
  3. Gotowość zrozumienia aktualnej sytuacji człowieka, z którym nawiązuje się kontakt w sieci, przez zadawanie pytań i cierpliwe, pełne empatii, wysłuchanie jego odpowiedzi – por. Ga 5,22-23.
  4. Stosowanie się do mądrości i prowadzenia Ducha Świętego Boga, a nie przekazywanie własnych doktryn czy przekonań – por. Dz 6,10; 1 Kor 1,17-25; 1 Kor 2,4-10; Jk 1,5; Jk 3,13.
  5. Zaangażowanie we wspólnej podróży w stronę dojrzałości, jaką jest zdolność praktycznego naśladowania Jezusa z Nazaretu i nasiąkania Jego charakterem, stawania się Jego uczniem i dzielenia tym, czego On dokonał w naszym osobistym życiu. W tej podróży pomocą służą wyspecjalizowane kursy internetowe.
  6. Umożliwienie nawiązywania kontaktów w sieci i poza nią – szczególnie ze społecznościami innych uczniów Jezusa (lokalnymi kościołami).

Dość łatwo można zauważyć, że wiele osób wierzących stara się używać popularnych mediów społecznościowych lub możliwości dodawania komentarzy do postów w sieci, aby dzielić się swoimi przekonaniami. Jednak ta droga jest mało skuteczna, gdyż prawie zawsze przeradza się w niepotrzebne polemiki, hejt, wyśmiewanie się, gdy strony okopują się na swoich pozycjach. Dlatego na szczególną uwagę, jako jedna z ciekawszych opcji, zasługuje inicjatywa „Szukając Boga” (www.kursy.SzukajacBoga.pl), która pomaga ludziom poszukującym znaleźć kontakt z osobami biblijnie wierzącymi (technicznie zwanymi tam osobistymi e-trenerami) i razem z nimi – opierając się na kursach uczniowskich i rozwoju wzajemnego zaufania – zbudować zaufanie do Bożego Słowa i Chrystusa. Technologiczna platforma internetowa GELE, na której działa polska strona inicjatywy „Szukając Boga”, funkcjonuje obecnie już w ponad 20 językach. W Polsce zarejestrowanych jest ponad 32 000 uczestników. Duża część z nich, zgodnie z wzorcem z 2 Tm 2,2, staje się pomnażającymi chrześcijanami, którzy podejmują aktywność jako e-trenerzy.

Demon, demony

8 czerwca 2021

Księga przysłów 21,13 (NPD)

8 czerwca 2021