O projekcie Biblia NPD

Dowiedz się, co sprawia, że Nowy Przekład Dynamiczny jest tak wyjątkowy

Nowy Przekład Dynamiczny
Przekład przedstawia istotę i główną treść przekazu biblijnego bez naleciałości form historycznych.
Przekład dla współczesnego odbiorcy
NPD oferuje czytelnikowi pomoc w obiektywnym zbliżeniu się do TREŚCI PRZEKAZU Bożego Słowa.
Przekład wierny przesłaniu Bożego Słowa
NPD został tak zredagowany, iż miejscami jest to przekład dosłowny, a miejscami interpretacyjny.

Geneza przekładu

Koncepcja publikacji przekazu Bożego Słowa w takiej wersji zrodziła się z kontaktów ze zwykłymi ludźmi, którzy wielokrotnie wyrażali potrzebę dysponowania bardziej komunikatywnym tłumaczeniem Biblii, tzn. takim, które byłoby zrozumiałe nie tylko dla specjalistów studiujących języki starożytne, biblistów czy egzegetów, ale także dla zwykłych zjadaczy chleba.

Z uwagi na to – pomimo ogromnego nakładu czasu, pracy i zaangażowania, jakie pochłonęło przygotowanie takiego przekładu – chcemy podkreślić, że nie było naszą intencją, by tekst ten stał się platformą studiów egzegetycznych, badań filologicznych, źródłem analiz semantycznych czy gramatycznych zależności. Do tych celów VOCATIO publikuje “Prymasowską Serię Biblijną”, która dostarcza czytelnikom zaawansowane narzędzia ułatwiające wnikliwą analizę tekstów biblijnych. Nie ma więc potrzeby dublowania pracy już wykonanej przez tę oficynę. Osoby pragnące prowadzić pogłębione studia biblijne odsyłamy do serii PSB, a także do serii “Rozprawy i Studia Biblijne” również publikowanej przez VOCATIO. Sami zresztą obficie korzystaliśmy z tych źródeł.

Przed rozpoczęciem pracy nad nowym przekładem Dobrej Wiadomości o ratunku w Chrystusie (czyli nad tzw. Nowym Testamentem), Redakcja musiała dokonać podstawowego wyboru: do kogo chce skierować to nowe tłumaczenie. Doszliśmy do wniosku, że pragniemy dotrzeć do tej części polskiego społeczeństwa, która nie jest zaangażowana kościelnie, oraz do tych, którzy – z różnych powodów – nabrali takiego czy innego dystansu do organizacji religijnych lub w coraz mniejszym stopniu się z nimi identyfikują. Taki wybór grupy docelowej wpłynął na przyjęcie metody i stylistyki przekładu. W związku z tym chcemy mocno i bardzo wyraźnie podkreślić, że nie zamierzamy konkurować z wyznaniowymi przekładami Pisma świętego. Mamy świadomość, że osoby aktywne w swoich kościołach nadal będą korzystać z liturgicznych przekładów Biblii używanych w tych związkach wyznaniowych, ponieważ nauczanie, jakie otrzymują w swych wspólnotach, zwykle bazuje na używanych tam przekładach Biblii. Jeśli jednak nie są Państwo związani z jakąś konkretną formacją religijną, albo nie mogą Państwo poświęcić znacznej ilości czasu na samodzielne analizowanie oryginalnych tekstów biblijnych, a mimo to odczuwają Państwo pragnienie lepszego zrozumienia ich przekazu, to właśnie dla Was wykonaliśmy naszą pracę. Nowy Przekład Dynamiczny Pisma świętego we współczesnym języku polskim oferujemy Państwu po to, żeby ułatwić każdemu zrozumienie, czym jest biblijne chrześcijaństwo. Po to również wprowadziliśmy cały szereg prostych i praktycznych komentarzy: językowych, historycznych i teologicznych, które mają charakter popularno-informacyjny, a nie naukowo-dogmatyczny. Staraliśmy się, aby całość dzieła nie była tubą jakichkolwiek przekonań denominacyjnych. Będziemy szczęśliwi, jeśli zechcą Państwo obficie czerpać z NPD.

Źródła i literatura wspomagająca

Punktem wyjściowym dla naszego przekładu stały się następujące teksty: wydanie krytyczne NT Nestle-Aland Novum Testamentum Graece, wg wydań z lat 1975 oraz 1993, opublikowane przez German Bible Society, Stuttgart, a także The Greek New Testament, wydany przez United Bible Society, New York 1975, uzupełnione o wybrane fragmenty (perykopy) z manuskryptów bizantyjskich, uwidocznione w tzw. tekście większościowym oraz o perykopy z tzw. tekstu przyjętego (textus receptus). Dlaczego taki wybór? Publikowane powszechnie opracowania krytyczne NT są tzw. tekstami eklektycznymi, czyli kompilacjami tekstów źródłowych, które de facto w publikowanych postaciach nie są odzwierciedleniem jakiegoś jednego oryginalnego manuskryptu. Są to opracowania redakcyjne zespołów naukowych składających się z wyspecjalizowanych egzegetów, którzy w ramach komitetów badawczych spotykają się co jakiś czas i analizują zebrane manuskrypty. Przeglądają oni różne wersje kodeksów, a następnie ustalają najlepszą – ich zdaniem – wersję konkretnego wersetu i publikują tekst w postaci zredagowanej kompilacji, zwanej opracowaniem krytycznym. W istocie obserwowane różnice pomiędzy manuskryptami są bardzo drobne i dotyczą z zasady spraw bardzo pobocznych, tak że w żaden sposób nie wpływają na istotę kerygmatu wiary zawartego w Biblii.

Komitetom redakcji krytycznych należą się wielkie wyrazy uznania za ich tytaniczną pracę oraz wielką wartość naukową opracowań, jednak musimy też zwrócić uwagę na fakt, że w wyniku decyzji podejmowanych przez te zespoły w publikowanych opracowaniach krytycznych przestały w jakimś momencie pojawiać się istotne perykopy (fragmenty lub warianty tekstu), które istnieją w wielu starożytnych manuskryptach i które również cieszą się wielkim szacunkiem naukowym i historycznym. Dla przykładu: końcówka wiersza J 3,13 występuje w wielu starożytnych i ważnych kodeksach, m.in. w Kodeksie Aleksandryjskim z V w., w licznych kodeksach średniowiecznych, w tradycji łacińskiej, syryjskiej, koptyjskiej i w pismach Epifaniusza. Z drugiej strony, nie ma jej w Kodeksie Synajskim z IV w., Kodeksie Watykańskim z IV w., Kodeksie Efrema z V w., Kodeksie Bezy z V w. i innych. Ponieważ Kodeks Synajski uważany jest przez wielu współczesnych naukowców za najcenniejszy, jemu też dają pierwszeństwo w swoich opracowaniach. Jako Redakcja NPD doszliśmy do wniosku, że do tekstu naszego przekładu chcemy włączyć również te perykopy, które – choć arbitralnie pominięte w wielu wydaniach krytycznych –  są jednak dobrze udokumentowane naukowo i historycznie. Wiele z nich znalazło się w tzw. textus receptus. Ten tekst przez całe stulecia był wzorcem przekładów, z których korzystały tak ważne wydania, jak choćby Biblia w przekładzie ks. Jakuba Wujka czy Biblia Gdańska, nie wspominając już o klasycznych wydaniach zagranicznych, takich jak Biblia Króla Jakuba (King James Bible).

Jak wspomniano na wstępie, Redakcja NPD korzystała z osiągnięć polskiej biblistyki zebranych w “Prymasowskiej Serii Biblijnej”. Szczególnie przydatne w naszej pracy okazały się: Grecko-polski Nowy Testament – wydanie interlinearne z kluczem gramatycznym, z kodami Stronga i Popowskiego oraz pełną transliteracją greckiego tekstu (R. Popowski, M. Wojciechowski), Grecko-polski słownik Stronga, Nowy Testament – przekład na Wielki Jubileusz Roku 2000 (R. Popowski), Biblia w przekładzie Księdza Jakuba Wujka z 1599 r., a także szereg słowników i komentarzy polskich oraz zagranicznych, w tym szczególnie Komentarz Żydowski do Nowego Testamentu (D. Stern), The Complete Word Study Dictionary of New Testament (S. Zodhiates), The Expositor’s Bible Commentary (edit. F. Gaebelein), Cornerstone Biblical Commentary (edit. P. Comfort), Exegetical Commentary on the New Testament (E. Schnabel), New International Greek Testament Commentary Series (edit. I. Marshall, D. Hagner), New International Dictionary of New Testament Theology and Exegesis (M. Silva).

Tytuł publikacji

Tytuł Dobra Wiadomość o ratunku w Chrystusie został wybrany z rozmysłem. Ma bowiem nieść precyzyjne przesłanie czytelnikowi – zwykłemu Polakowi, który wskutek różnych okoliczności nie jest aktualnie otoczony opieką żadnego kościoła czy wspólnoty wiary. Statystyki pokazują, że jest to systematycznie rosnąca grupa społeczna. Tytuły innych przekładów: Nowy Testament lub Nowe Przymierze nie oddają rzeczywistego charakteru tej Księgi. Jak bowiem wskazuje analiza tekstu Hbr 9,15-20, nie ma w nim mowy o jakimkolwiek testamencie, ale o przymierzu, a dokładniej o Nowym Przymierzu, które Bóg zawarł z narodem żydowskim, co zapowiedział już np. w Jr 31,31-34. Przymierze to było faktycznie zjawiskiem nowym, ale tylko dla Żydów. Dla chrześcijan pochodzenia nieżydowskiego, których Stare Przymierze (Mojżeszowe) w ogóle nie dotyczyło i nie dotyczy, nie mogło być nowe, gdyż w swej istocie było jedynym, z którym mieli do czynienia. Dlatego Redakcja NPD uznała, że dla odbiorców Słowa, którzy wyrośli w tradycji nieżydowskiej, tytułem bardziej adekwatnym będzie Dobra Wiadomość o ratunku w Chrystusie – taki jest bowiem sens wyrażenia Ewangelia Chrystusa. I właśnie ta Dobra Wiadomość (zgodnie z wypowiedzią Apostoła Narodów) jest mocą Bożą, która niesie zbawienie każdemu, kto jej zaufa (Rz 1,16 NPD), a więc i nam, nie-Żydom. Gdybyśmy publikowali ten tekst z myślą o żydowskich czytelnikach, a przynajmniej o Polakach żydowskiego pochodzenia, wówczas z pewnością bardziej uzasadniony byłby tytuł Nowe Przymierze lub Pisma Czasów Mesjańskich.

Użycie tytułu Dobra Wiadomość o ratunku w Chrystusie ma jeszcze jeden głębszy sens, który wynika z porównania przesłania NT z przesłaniem ksiąg i filozofii religijnych pogaństwa. O ile wszystkie światowe religie dają swoim wyznawcom “porady”, co powinni czynić, aby osiągnąć przychylność ich bóstwa, o tyle biblijne chrześcijaństwo w ogóle nie odgrywa takiej roli. Ono jedynie KOMUNIKUJE (ogłasza niczym herold) to, czego Bóg dokonał w Chrystusie, aby przygarnąć ludzi do siebie. Pisma NT nie koncentrują się więc na wysiłkach człowieka, ale na działaniu Boga. Dlatego też nie formułują one rad, co i jak czynić, by “zapracować sobie na zbawienie” czy osiągnąć jakąś wieczną samorealizację, lecz jedynie OGŁASZAJĄ to, co sam Bóg W CHRYSTUSIE uczynił dla ludzi. Właśnie dlatego wyrażenie Dobra Wiadomość najpełniej i najprecyzyjniej odpowiada charakterowi tego przekazu. Natomiast przekazy wszystkich światowych religii można by, co najwyżej, nazywać dobrymi radami, przy czym większość z nas doskonale wie, jaka jest wartość “dobrych rad” zasłyszanych od niekompetentnych osób i jakie są skutki stosowania się do takich zaleceń.

Po co nowy przekład?

Pismo święte było spisywane na przestrzeni stuleci (w okresie ok. 1500 lat). W dzieło to było zaangażowanych wielu (przynajmniej 38) pisarzy pochodzących z różnych środowisk, działających w różnych sytuacjach i uwarunkowaniach historycznych lub społecznych. Z tego powodu Biblia została w specyficzny sposób “ubrana” w kostiumy swoich epok. W celu czytelnego przedstawienia jej przesłania w kontekście naszych czasów konieczne stało się najpierw dobre rozpoznanie tła tamtych epok i sytuacji, w jakich Słowo Boże docierało do tamtych ludzi. Chodzi bowiem o to, aby istotę i główną treść przekazu biblijnego przedstawić bez naleciałości form historycznych. Taką funkcję w świecie anglosaskim spełniły m.in. przekłady: NLT, God’s Word, The Message i Amplified Bible, a także inne tego typu tłumaczenia. Ponieważ nie ma w polskiej literaturze biblijnej dzieł podobnych do nich, zdecydowaliśmy się na przygotowanie nowego tłumaczenia Biblii, które w naszym środowisku odegrałoby rolę podobną do tamtych, a jednocześnie było całkowicie polskim dziełem opartym na tekstach oryginalnych.

Dzieła te w różnych zakresach korzystały z metody, która była już znana i stosowana w starożytnych targumach aramejskich. My także postanowiliśmy do niej sięgnąć, jednak bez kopiowania rozwiązań egzegetyczno-semantycznych wspomnianych przekładów anglosaskich. W żadnym więc wypadku NPD nie jest jakimkolwiek odwzorowaniem czy przekładem któregokolwiek z tych dzieł. Jest to dzieło oryginalne, zrealizowane w Polsce i przez polskich redaktorów, którzy, wykorzystując osiągnięcia polskiej biblistyki, bazowali na polskiej specyfice kulturowej i językowej. Co więcej, z uwagi na postawione przed nim cele, NPD nie jest przekładem ani konfesyjnym, ani religijnym. Nie preferuje więc żadnych denominacyjnych przekonań czy interpretacji. Jego zamierzeniem jest zaoferowanie zwykłemu czytelnikowi pomocy w maksymalnie obiektywnym zbliżeniu się do TREŚCI PRZEKAZU Bożego Słowa. Tak więc dotarcie do głównej MYŚLI, nie zaś poprzestawanie na literze Pisma, było zasadniczym wyzwaniem dla Zespołu Redakcyjnego NPD. Aby to osiągnąć, Redakcja NPD od początku zdecydowała się na świadome i bardzo konsekwentne stosowanie zasad współczesnej hermeneutyki biblijnej oraz na skorzystanie z historycznego dorobku myśli gramatyków greckich, których czołowy przedstawiciel Apollonios Dyskolos (żyjący w II stuleciu po Chrystusie) sformułował fundamentalny pogląd dotyczący reguł składni, stwierdzający, że nie forma, lecz znaczenie wyrazów przesądza o wartości logicznej zdania. Według tego poglądu sens zdania powstaje z uporządkowanego splotu znaczeń, jakie niosą poszczególne związki wyrazowe, a nie z ich formy. Swoimi nowatorskimi poglądami Dyskolos znacznie wyprzedził współczesną mu epokę i przyczynił się do rozwoju nowożytnych metod badań językowych.

Słowo, które Bóg przez wieki kierował do ludzi, było początkowo Słowem mówionym (hebr. Rhema – por. Hbr 1,1–2), przekazywanym ustnie, a spisanym dopiero po pewnym czasie. Było ono zrozumiałe dla tych, którzy słuchali go w danym czasie i kulturze. Z tego powodu powinniśmy unikać pokusy literalnego odczytywania tekstów świętych metodą “litera po literze” czy “słowo po słowie”. Takie podejście naraża nas bowiem na łatwe utracenie najistotniejszego kontekstu i zasadniczego przesłania Biblii, którym jest przecież świadectwo o JEZUSIE CHRYSTUSIE (por. J 5,39). Odczytywanie Bożego Słowa ma więc sens jedynie w takiej perspektywie. Zapominanie o tym zasadniczym kontekście naraża czytelnika na błąkanie się z dala od przesłania Biblii. Jezus Chrystus jest bowiem centralną postacią Bożego objawienia i świadomość tego faktu stale przyświecała Zespołowi Redakcyjnemu NPD.

Z całą pewnością pierwszymi beneficjentami tej pracy byliśmy my – członkowie Zespołu NPD – w których życie i myślenie Najwyższy w osobie Chrystusa wkroczył z wielką mocą i chwałą, uświadamiając nam, jak bardzo jesteśmy od Niego zależni, jak bardzo Go potrzebujemy, a także jak bardzo w swej ludzkiej naturze odbiegamy od Jego niezwykłej dobroci, świętości i miłości. Znaczenie dzieła, którego dokonał Bóg objawiony w Chrystusie, całkowicie i bez reszty zdominowało myślenie i postępowanie członków Zespołu NPD.

Metoda przekładu

Z uwagi na przyjęte cele oraz wybraną metodę główny ciężar prac edytorsko-translatorskich, szczególnie w zakresie nadania przekładowi formy dynamicznej, spoczął na Zespole Redakcyjnym NPD. W jego łonie praca odbywała się wielostopniowo. Końcowy tekst przeszedł wszechstronne konsultacje i został zweryfikowany przez szerokie grono redaktorów, korektorów i konsultantów, których było tak wielu, że nie sposób ich wszystkich wymienić. Nie jest zresztą intencją Zespołu NPD, aby ktokolwiek z jego grona był szczególnie eksponowany. Wszelkie uwagi niech będą kierowane na ręce redaktora naczelnego tej publikacji, który ostatecznie ją zebrał, przygotował i zatwierdził do druku. Jesteśmy oczywiście otwarci na wszelką konstruktywną krytykę. Każdy list lub e-mail, który przyjdzie na adres Redakcji NPD, obiecujemy przeczytać i starannie rozważyć, a jeśli uwagi czy argumenty w nim przedstawione będą przekonujące, to w kolejnych wydaniach postaramy się wprowadzić stosowne poprawki.

Zgodnie z założeniami dynamicznej metody translacji proponowany tekst został tak zredagowany, iż miejscami jest to przekład dosłowny, a miejscami interpretacyjny. Częstokroć nie jest bowiem możliwe, żeby za pomocą tłumaczenia metodą “słowo w słowo” oddać sens myśli zawartej w tekście oryginalnym. Często również bez wyjaśnienia dalszego kontekstu historyczno-kulturowego oraz bliższego kontekstu znaczeniowego nie jest możliwe właściwe odczytanie przesłania danego fragmentu Pisma. Przykładem niech będzie tu choćby kwestia zrozumienia metonimicznej funkcji, jaką w semickiej kulturze pełniło imię własne. W odniesieniu do Boga to właśnie przez formułowanie Jego imion wyrażano osobowe cechy Jego charakteru (atrybuty). Również On sam, zapytany przez Mojżesza o imię, odpowiedział w sposób opisowy, że JESTEM, KTÓRY JESTEM (por. hebr. JHWH). Ta figura retoryczna, tak bardzo charakterystyczna dla języka hebrajskiego, często bywała nie tylko przyczyną nazbyt dosłownego tłumaczenia tekstów biblijnych, ale także wypaczania ich znaczenia, co np. w nauczaniu Organizacji Świadków Jehowy osiągnęło poziom ekstremalny. Należy więc ciągle pamiętać, że imię własne w antycznej kulturze semickiej było zawsze nośnikiem i ekspresją cech osobowych, charakteru lub natury postaci nazwanej tym imieniem. Dlatego np. sensem sformułowania “Twoje święte imię” jest po prostu: “Twoja święta natura” lub krócej: “Twoja świętość”, a “zanurzenie w imię Jezusa” oznacza po prostu “zanurzenie w naturę (charakter) Jezusa”, czyli “nasiąknięcie charakterem Jezusa”.

Stylistyka targumiczna

Istotnym aspektem przekładu NPD na gruncie polskim jest również świadomy wybór stylistyki targumicznej. Targumy to aramejskie przekłady Biblii Hebrajskiej, które cechują się tym, że stosują prosty i zrozumiały język, używany powszechnie przez szeroko pojmowanego ówczesnego odbiorcę. Samo słowo targum znaczy “interpretacja” (tłumaczenie). Przekłady te czasami wplatają w tekst pewien zakres wyjaśnień, które miały pomagać czytelnikom rozumieć znaczenie i sens przekazu zawartego w hebrajskim oryginale. Trzeba bowiem wiedzieć, że przytłaczająca większość Żydów z czasów Jezusa z Nazaretu nie znała biblijnego języka hebrajskiego. Na co dzień posługiwali się językiem aramejskim, podczas gdy hebrajski był językiem liturgicznym, znanym jedynie elitarnym środowiskom religijnym. Podobną funkcję przez setki lat pełniła w kościele katolickim łacina. Targumy powstawały na potrzeby odbiorców nieznających ówczesnego języka liturgicznego. Analogiczną rolę funkcjonalną odgrywała również Septuaginta (przekład Biblii Hebrajskiej na język grecki), z której Kościół korzystał w pierwszych wiekach. Niezwykle ciekawą obserwację w tym zakresie można poczynić przy lekturze niedawno wydanego po polsku Targumu Neofiti 1, gdzie np. w Rdz 22,1 język hebrajski jest określany mianem “języka sanktuarium” (tzn. języka świątynnego).

Mniej więcej tysiąc lat przed Chrystusem język aramejski stał się uniwersalnym narzędziem komunikowania się zwykłych ludzi od Indii aż po północno-zachodnie wybrzeże Afryki. Za czasów Jezusa był to żywy język mieszkańców Palestyny. W związku z tym praktyką powszechnie stosowaną w każdej synagodze było odczytywanie przez lektora tekstów Tanach (Biblii Hebrajskiej) krótkimi akapitami po hebrajsku, a następnie tłumaczenie ich zebranym przez specjalnie wyznaczonego tłumacza na język aramejski. Ci lektorzy i tłumacze zwani byli meturgemanim, a zakres i formę ich służby regulowały drobiazgowe przepisy synagogalne. W ten sposób Słowo Boże było przybliżane ludowi i stawało się dla niego zrozumiałe.

Redakcja NPD uznała, że cele, jakim służyły przekłady targumiczne, były niezwykle istotne, dlatego w swej pracy również sięgnęła do tej stylistyki pracy. Jednak najistotniejszą decyzją w pracy nad NPD było wykorzystanie zasad hermeneutyki biblijnej bardziej w jej postaci racjonalnej niż symbolicznej czy filozoficznej. Dlatego dużo uwagi poświęcaliśmy:

  1. definiowaniu gatunku literackiego księgi (lub jej fragmentu) oraz badaniu kontekstu historyczno-kulturowego;
  2. uwzględnianiu bezpośredniego kontekstu logicznego, począwszy od najbliższego otoczenia tłumaczonej perykopy, przez temat danego rozdziału, aż po cel spisania całej księgi, w której znajduje się analizowany fragment;
  3. uwzględnieniu tego, że zasadniczym Bożym celem przyświecającym spisaniu Biblii było złożenie świadectwa o Jezusie Chrystusie (por. J 5,39);
  4. dokładnej analizie funkcji danego tekstu (czy jest to tylko ilustracja coś wyjaśniająca, czy też jakaś istotna zasada lub prawda, a może przenośnia, przysłowie, porównanie etc.);
  5. dokładnej analizie znaczenia poszczególnych słów, ich źródłosłowów oraz zastosowań;
  6. uwzględnianiu funkcji kwalifikatorów logicznych (czyli słów typu: dlatego, ponieważ, bo, z powodu, i, lub, oraz, albo, z uwagi na… etc.).

Taki sposób podejścia decydował w sposób zasadniczy o sposobie dobierania i formułowania dynamicznych ekwiwalentów całych wyrażeń, a nawet obszerniejszych akapitów, co szczególnie jest widoczne w 1 Kor 11,1–16. Jednak w każdej z takich sytuacji Redakcja NPD mocno trzymała się kontekstualnej wymowy przesłania oryginalnego i starała się używać jedynie takich zwrotów, które występują w innych miejscach Biblii, odnoszących się do podobnych zagadnień lub tematów. Biblia jest bowiem księgą, w której kontekst ma ogromne znaczenie. Nie można interpretować żadnego z jej fragmentów w oderwaniu od całości przekazu (por. 2 P 1,20). Jeśli jakiś fragment wydaje się niejasny, to z całą pewnością jego sensu należy szukać w kontekście (tym najbliższym lub w tym nieco dalszym), ewentualnie w wartości merytorycznej słów oryginalnych w kontekście ich kwalifikatorów logicznych, które mogą wnosić do przekładów różne znaczenia funkcjonalne. Na przykład greckie słowo soteria może oznaczać zarówno “zbawienie”, jak i “uwolnienie”, “wybawienie”, “uratowanie” czy “uzdrowienie”. Wybór terminu użytego w przekładzie zależy więc od tłumacza i powinien zostać dokonany na podstawie kontekstu i ogólnego przesłania danego fragmentu. Wyrywanie biblijnych wersetów z kontekstu i swobodne ich interpretowanie, np. wg aktualnych potrzeb lub jego profilu denominacyjnego, stało się niestety plagą, która dotknęła całe obszary teologii – świetnie obrazując zasadę, że tekst wyrwany z kontekstu staje się jedynie pretekstem do manipulacji i przemycania różnych podtekstów.

Czasami w przypisach NPD czytelnicy znajdą porównania do innych przekładów biblijnych. Wtrącenia te nie wynikają jednak z krytykanckiego traktowania pracy innych, lecz z faktu osobistego zmagania się członków Zespołu Redakcyjnego z pewnymi pojęciami wprowadzonymi do języka polskiego przez tradycyjne przekłady i mocno w nim ugruntowanymi. Niestety, wiele dosłownych rozwiązań translatorskich jest mało precyzyjnych lub wręcz gmatwających przekaz biblijny. Rozumiemy, że na tamte czasy tłumacze dokonywali niezwykłych wyczynów, żeby – pomimo braku zaawansowanych narzędzi analitycznych – udostępniać czytelnikowi Słowo Boże w najlepszej ówcześnie możliwej postaci. Ta praca miała swoją niezaprzeczalną wartość historyczną i nigdy nie zostanie zapomniana. Co więcej, Bóg używał i nadal używa tych przekładów do zmieniania ludzkich serc i kształtowania ludzkich charakterów na wzór charakteru Chrystusa. Jeśli więc czasami pozwalaliśmy sobie na krytyczne spojrzenie, nie dotyczy ono samej istoty czy zasług tych dzieł, ale pewnej maniery dosłowności lub niepotrzebnego wpisywania w teksty przekładów osobistych przekonań ich tłumaczy. Wszyscy znamy przykłady takich fragmentów, które zupełnie nie pasują do kontekstu. Tkwią one w tekście niczym ciało obce, niebędące logiczną kontynuacją wcześniejszego wywodu ani nie przystające do dalszych partii tego tekstu. Klasycznym tego przykładem jest proponowane w Biblii Warszawskiej tłumaczenie Koh 10,1: “Martwa mucha może zepsuć olejek aptekarza. Cenniejsza niż mądrość i chwała jest odrobina głupoty”. Dla porównania metody dosłownej i metody dynamicznej przekładu podajemy ten fragment w wersji NPD: “Jak martwa mucha popsuje cały flakonik wonnego olejku, tak odrobina głupoty zniszczy mądrość i sławę”.

Kontekstualność Biblii

Powyższe obserwacje dotyczące ograniczonej zdolności ludzkiego języka wiążą się z kolejnym, niezwykle ważnym zagadnieniem interpretacyjnym, jakim jest kontekstualne rozumienie tekstu biblijnego. Problemem dzisiejszych czasów jest budowanie doktryn, a nawet całych teologii, na pojedynczych wersetach biblijnych, co gorsza – wyrwanych z kontekstu. Tymczasem prawdy biblijne są możliwe do prawidłowego odczytania i zrozumienia wyłącznie w pełnym kontekście głównego tematu księgi i okoliczności, w jakich została ona zapisana, a więc w kontekście jej historycznego tła oraz powiązań tematycznych z innymi miejscami w Biblii.

Kontekstualne studiowanie przesłania Bożego Słowa jest jedynym bezpiecznym podejściem do jego odczytywania, bowiem pozwala uniknąć popadania w którąś ze skrajności nieprawidłowej interpretacji. Pierwszą jest bujanie w obłokach rzekomej uczoności lub duchowości, drugą zaś to, co A. W. Tozer nazywa biblijnym tekstualizmem. Pierwsza skłania do tworzenia interpretacji opierających się na różnego typu bezsensowych koncepcjach analiz głoszonych przez przedstawicieli rzekomej nauki (por. 1 Tm 6,20) albo na emocjach i doznaniach – wizjach, snach, odczuciach, pozazmysłowych rozeznaniach i rzekomych (lub fałszywych) proroctwach lub objawieniach – co nieuchronnie powoduje oderwanie się od solidnego gruntu przekazu Bożego Słowa i prowadzi w konsekwencji do rozczarowania zarówno Słowem, jak i samym Bogiem. Drugi, czyli tekstualizm (zwany przez innych także literalizmem lub dosłownością), popycha do niewolniczego, wręcz bezdusznego trzymania się litery Słowa, co prowadzi najczęściej do paraliżującego dogmatyzmu i formalizmu religijnego. Tekstualizm sprzyja ponadto formalizowaniu się doktryn, które z czasem stają się dla ich wyznawców ważniejsze niż samo Boże Słowo.

W tej perspektywie kontekstualne odczytywanie przesłania Bożego Słowa należy postrzegać jako zrównoważone, wieloaspektowe podejście do poznawania i rozumienia przekazu Bożego Słowa oparte na solidnym gruncie samego Słowa. Stosując tę metodę studiowania, unikamy wyciągania wniosków, w których Boże Słowo i Boży Duch ani nie są spójne, ani nie uzupełniają się wzajemnie. Trzeba bowiem rozumieć, że Słowo Boże jest zawsze zgodne z Duchem Bożym, a Boży Duch zawsze przemawia w sposób zgodny ze Słowem Bożym, gdyż jest to Jego własne Słowo.

Biblia jest więc z punktu widzenia wewnętrznej organizacji i przesłania Księgą na wskroś kontekstualną i dla zachowania zdrowej nauki tak właśnie należy ją odczytywać, interpretować i rozumieć. To dla naszej Redakcji było priorytetem i staraliśmy się pracować nad NPD, kierując się tą zasadą.

Datowanie w NPD

  1. Narodziny Jezusa Chrystusa

W kalendarzu zachodnim rok zerowy uważa się powszechnie za rok narodzin Jezusa Chrystusa. Niestety data ta została źle ustalona. Ormiański mnich Dionizjusz Exiguus (Mniejszy), który w VI w. otrzymał od papieża Jana I zadanie ustalenia daty narodzin Jezusa, pomylił się o kilka lat. Dokładniejsze analizy wskazują, że Jezus Chrystus w istocie urodził się przed tzw. naszą erą. Różne opracowania podają odmienne daty, najczęściej jednak mieszczące się w zakresie od 6 do 4 r. przed naszą erą.

Również sam dzień 25 grudnia, świętowany jako data narodzin Jezusa, ma sens bardziej symboliczny niż faktyczny. Łukasz w swojej wersji Dobrej Wiadomości o ratunku w Chrystusie opisuje dzień narodzin Jezusa Chrystusa w powiązaniu z momentem narodzin Jana, zwanego Chrzcicielem. Jak wiemy, Jan Chrzciciel był synem żydowskiego kapłana Zachariasza. Ten dowiedział się, że zostanie ojcem, podczas pełnienia wyznaczonej mu służby w świątyni jerozolimskiej (Łk 1,5-8). Jednocześnie Łukasz informuje, że Jezus został poczęty pół roku po Janie (Łk 1,26). Tak więc zakładając, że wszystko przebiegało terminowo – tj. od momentu, gdy anioł zapowiedział Zachariaszowi narodziny Jana, do narodzenia tego chłopca minęło dziewięć, a może dziesięć miesięcy, a później jeszcze sześć miesięcy do narodzin Jezusa – to od okresu służby Zachariasza w świątyni do czasu narodzin Jezusa minęło od piętnastu do szesnastu miesięcy.

Aby wyliczyć faktyczną datę narodzin Jezusa, należy zatem przede wszystkim ustalić dokładnie, kiedy Zachariasz pełnił służbę w świątyni. Trzeba wziąć pod uwagę, że należał on do ósmej z dwudziestu czterech zmian kapłańskich (zmiana Abiasza – Krn 24,10). Zmiany te posługiwały w świątyni jerozolimskie kolejno tylko przez jeden tydzień (od szabatu do szabatu), dwa razy do roku, licząc początek roku od miesiąca tiszri (wrzesień – październik). W wyliczeniu trzeba uwzględnić, że w czasie trzech żydowskich świąt pielgrzymkowych (Pesach, Szawuot, Sukkot) służbę pełniły wszystkie zmiany kapłańskie razem. Biorąc to pod uwagę, dochodzimy do wniosku, że pierwsza służba zmiany Abiasza (w opisywanym przez Łukasza czasie) przypadała na czwarty w żydowskim kalendarzu miesiąc tamuz (czerwiec – lipiec), a druga na ósmy tydzień po święcie Sukkot (Święcie Namiotów zwanym też Kuczki), tj. pod koniec dziewiątego miesiąca żydowskiego kislew (listopad – grudzień). Łukasz nie podaje, w której kolejce rocznej służby Zachariasz otrzymał objawienie. Wobec tego możliwe są dwie daty narodzenia Jezusa. Różnica piętnastu, szesnastu miesięcy (czas ciąży Elżbiety plus różnica wieku między Jezusem a Janem) wskazuje albo na siódmy miesiąc żydowski tiszri (wrzesień – październik), kiedy to wypada równonoc jesienna (i jednocześnie święto  Sukkot), albo na dwunasty miesiąc żydowski adar (luty – marzec). Wtedy jednak owce nie pozostają na pastwiskach, w Betlejem trwa bowiem zima. Zatem, gdyby był to miesiąc tiszri, to można przyjąć, że obecnie świętowany dzień 25 grudnia mógłby być nie tyle datą narodzin Jezusa, co raczej czasem poczęcia Go z Ducha Świętego Boga.

Dla prawdziwej żywej wiary wyliczenia te nie mają jednak żadnego znaczenia. Najważniejsze bowiem jest osobiste trwanie w relacji ze zmartwychwstałym Chrystusem i prowadzenie życia w posłuszeństwie Jego Słowu i w uświęceniu.

Musimy pamiętać jeszcze i o tym, że zaproponowane powyżej wyliczenia mogą być również obarczone pewnym błędem. Nie wiadomo przecież, jak szybko po powrocie Zachariasza ze służby w świątyni Elżbieta stała się brzemienna. Gdyby wydarzyło się to 30–60 dni później, to data narodzin Jezusa mogłaby wypaść także w miesiącu nisan, w którym wypadała Pascha. Ważnym wskazaniem właśnie na ten czas może być zdarzenie mające miejsce podczas powrotu Józefa i Marii ze święta Paschy z Jerozolimy (por. Łk 2,41-52). Jezus właśnie wtedy ukończył dwunasty rok życia. Przez cały dzień ani Maria, ani jej mąż nie zauważyli, że Jezusa nie ma z nimi w grupie powracających pielgrzymów. Aby zrozumieć tę sytuację, należy zapoznać się z ówczesnymi żydowskimi zwyczajami. Pielgrzymi podążali zawsze w dwóch grupach – osobno mężczyźni i osobno kobiety. Niepełnoletni chłopcy, tzn. w wieku poniżej dwunastu lat, musieli iść z matkami, a ci pełnoletni (powyżej dwunastego roku życia) szli w grupie mężczyzn. Wygląda na to, że Jezus w drodze do Jerozolimy znajdował się pod opieką matki. Podczas Paschy w Jerozolimie Jezus ukończył dwunasty rok życia i zmienił się Jego status z dziecka na młodzieńca. Najwyraźniej więc podczas powrotu z Jerozolimy Maria (skoro nie musiała już mieć Jezusa pod swoją pieczą), nie rozglądała się za Nim; Józef też Go nie szukał, gdyż według żydowskich standardów Jezus był już samodzielnym mężczyzną.

  1. Anno Domini (AD)

Określenie poszczególnych lat naszej ery – Anno Domini (roku Pańskiego) – jako lat (zaistniałych) po narodzeniu Chrystusa wynika z założenia, że Jezus urodził się w (teoretycznie istniejącym) roku zerowym kalendarza chrześcijańskiego (gregoriańskiego). Innymi słowy, rok 754 aUc (ab Urbe condita – od założenia Rzymu) został uznany za pierwszy rok naszej ery. Ten porządek datowania wprowadził w roku 525 wspomniany już Dionizjusz Mniejszy, przeprowadzający reformę sposobu mierzenia czasu historycznego zleconą przez papieża Jana I. Dionizjusz wpłynął na współczesną cywilizację w jeszcze jeden sposób: dzień 25 grudnia 753 roku aUc uznał arbitralnie za datę narodzin Jezusa. Jednak, jak się później okazało, Dionizjusz w swoich wyliczeniach popełnił istotne błędy. Nie uwzględnił bowiem szeregu czynników, m.in. przedstawionych powyżej (w punkcie a).

Biorąc pod uwagę powyższe, Redakcja NPD uznała datowanie typu AD (roku Pańskiego; po narodzeniu Chrystusa) za zbyt mało precyzyjne. Dodatkowym argumentem przemawiającym za przyjęciem takiego stanowiska jest coraz rzadziej stosowane we współczesnych opracowaniach naukowych datowanie typu AD.

  1. Rachuba godzin w ciągu doby

Żydzi nie mieli europejskiego systemu ciągłego liczenia godzin w ramach jednej doby. Osobno liczyli godziny nocne, a osobno – dzienne. Doba żydowska zaczynała się od nocy (zasadniczo od zmroku, ok. godz. 18:00). Noc miała dwanaście godzin. Po niej następowała druga część doby, którą był dzień. Dzień zaczynał się więc o naszej godz. 6:00 i trwał do 18:00. W związku z tym zapis:

– “trzecia godzina dnia” (Mk 15,25; Dz 2,15) oznacza naszą godzinę 9:00,

– “godzina szósta” (Mk 15,33; Łk 23,44; Dz 10,9) oznacza naszą godz. 12:00,

– “godzina dziewiąta” (Mk 15,33-34) oznacza naszą godz. 15:00.

W przekładzie NPD żydowski sposób liczenia czasu, dla przybliżenia przekazu czytelnikowi, został zastąpiony systemem stosowanym w naszym kraju.

  1.   Ostatnie godziny przed ukrzyżowaniem i zmartwychwstanie

Źródła pisane dowodzą, że w społecznościach chrześcijańskich drugiego wieku panowało silne przekonanie, że ostatnia wieczerza paschalna, którą Jezus spożył ze swoimi uczniami (będąc jeszcze w doczesnej ludzkiej naturze), odbyła się piętnastego dnia miesiąca nissan (a więc zaczęła się, według stosowanej przez nas metody liczenia czasu, w czwartek wieczorem). Jego ukrzyżowanie dokonało się w piątek i w ten sam piątek złożony został do grobu (dzień pierwszy Jego dzieła zbawienia). W grobie spędził czas właściwej Paschy, tzn. uroczysty szabat (dzień drugi), a następnie w niedzielę (czyli trzeciego dnia) zmartwychwstał.

Jednak niektórzy teolodzy, nadmiernie sugerując się analogią zbawczej ofiary PANA do wspomnianego przez Niego “znaku Jonasza”, uważają, że ciało Jezusa musiało przebywać w grobie pełne trzy dni. To pociągnęło za sobą twierdzenia, że ostatnia wieczerza musiała się odbyć na początku żydowskiej środy, czyli 13. dnia miesiąca nissan (nasz wtorek wieczorem). Według ich wyliczeń Jezus został ukrzyżowany następnego dnia, czyli w środę, a Jego ciało znajdowało się w grobie w czwartek, w piątek i w sobotę, by zmartwychwstać w niedzielę.

Po głębszej analizie dochodzimy do wniosku, że tego rodzaju wyliczenia nie pasują do relacji świadków, które znajdujemy w NT. Można je uznać za spekulację wynikłą ze zbyt dosłownej interpretacji sformułowania “znak Jonasza”. Znak ten rozumieć należy bardziej metaforycznie, jako pewien znaczący czas pozostawania w zamknięciu i ciemnościach grobu (jako wymowne porównanie do przebywania Jonasza we wnętrzu morskiego potwora przez istotną ilość czasu), jednak nie dosłownie przez trzy dni.

I rzeczywiście, tekst biblijny mówi, że Jezus powstał z martwych “trzeciego dnia, jak to zapowiadało Pismo” (1 Kor 15,4), a to znaczy, że do spełnienia tego zapisu proroczego wystarczyło, aby Jego doczesne ciało pozostawało w grobie choć ułamek czasu pierwszego i trzeciego dnia. Reasumując – ciało Jezusa prawdopodobnie spoczywało w grobie nieco dłużej niż dobę, lecz krócej niż dwie (co spełnia formalnie warunki żydowskiego sformułowania, że Jego pobyt w grobie zawarł się w ramach trzech dni).

Dla prawdziwej żywej wiary czas przebywania ciała Jezusa w grobie nie ma jednak większego znaczenia, gdyż najistotniejsze jest to, że On zmartwychwstał. Ukazał swą nieskończoną moc odwiecznego Boskiego Życia. Pamiętajmy, że kluczowe znaczenie dla wierzącego człowieka ma ciągłe, żywe i aktualne osobiste trwanie w relacji ze zmartwychwstałym Chrystusem, obejmujące wzrastanie w poznawaniu Go, uświęceniu i pełnieniu woli Ojca, co realizuje się dzięki posłuszeństwu Jego Słowu (por. Mt 7,21; J 3,21; J 12,48; J 13,3; Hbr 12,14).

Semantyka przekładu

Jak wcześniej wspomniano, tłumaczenie NPD skierowane jest do osób nieobjętych opieką eklezjalną, odczuwających jednak (mimo nawału spraw codziennego życia) pragnienie osobistego poznania Boga i Jego woli. Dla tych ludzi staraliśmy się nadać przekładowi maksymalnie czytelny i komunikatywny charakter przez unikanie stosowania kalk słownych, skomplikowanych terminów teologicznych, archaizmów i słów “wytrychów” (które niby wszyscy znają, ale często w ogóle ich nie rozumieją). Przykładem niech będzie tu słowo “jednorodzony” (gr. monogenes). W NT jest ono użyte zarówno wobec Jezusa (np. w J 1,14), jak i w odniesieniu do Izaaka (Hbr 11,7). Nie oznacza ono ani jedynaka (Izaak miał bowiem rodzeństwo), ani pierworodnego (Izaak był drugim dzieckiem Abrahama). Dlatego, aby oddać właściwy sens słowa  monogenes, Redakcja NPD użyła określenia “jedyny prawowity”. Jest ono uzasadnione kontekstem i prawdziwe zarówno wobec Jezusa, który jest Jedynym Prawowitym Synem Boga (wszyscy wierzący są bowiem adoptowanymi dziećmi Bożymi – Rz 8,15), jak i wobec Izaaka, który był jedynym prawowitym dzieckiem obietnicy złożonej Abrahamowi przez Boga. Wszystkie inne polskie przekłady trzymają się kurczowo archaicznej kalki słownej z języka greckiego, tłumacząc monogenes jako “jednorodzony” (mono – “jedno”, genes – “rodzony”). W kulturze greckiej mamy również głębsze uzasadnienie takiego przekładu, ale o tym więcej w przypisach do stosownych fragmentów.

Innym przykładem unowocześnienia przekładu jest grecki termin  ekklesia, oznaczający zgromadzenie ludu, który – wezwany przez Boga – odpowiedział na Jego wołanie. Słowo to w tradycyjnych przekładach zwyczajowo oddawane jest jako kościół, jednak w NPD jest tłumaczone najczęściej jako “lud wierzący” lub “społeczność (wspólnota) ludu wierzącego”. Redakcja NPD długo wahała się w tej sprawie, jednak, biorąc pod uwagę fakt, że w obecnych czasach słowo “kościół” nazbyt często identyfikowane jest z budynkiem kościelnym lub zinstytucjonalizowaną formą organizacyjną (co nie oddaje istoty przekazu biblijnego), postanowiliśmy ostatecznie przybliżyć się bardziej do etymologicznego znaczenia słowa ekklesia, opisującego społeczność ludu, który świadomie składa swoją nadzieję w Chrystusie. Warto przy tym wspomnieć, że ekklesia ma jeszcze głębszy sens. Pierwsi chrześcijanie postrzegali sami siebie jako Oblubienicę Chrystusa, co współgra z rodzajem żeńskim słowa ekklesia. Polski rzeczownik “kościół” nie oddaje zbyt szczęśliwie tej relacji, podobnie zresztą jak słowo “zbór”. Oba bowiem są rodzaju męskiego. Dlatego w przekładzie NPD najchętniej używamy słów “społeczność” lub “wspólnota” ze względu na ich rodzaj gramatyczny (taki sam jak słowa ekklesia). Pierwsi chrześcijanie doskonale rozumieli, że ich zadaniem, jako Oblubienicy, jest nie tylko wytrwać w wierności wobec Oblubieńca – Chrystusa, ale przede wszystkim przygotowywać się na spotkanie z Nim, wzrastając w uświęceniu (bez którego nikt nie ujrzy PANA – Hbr 12,14), ponieważ świętość jest cechą Bożego charakteru (1 P 1,16).

Skoro zaś mówimy o świętości i wierności, trzeba pamiętać o tym, co powiedział Jezus: Zrozumcie, że wysyłam was niczym owce pomiędzy wilki. Dlatego we wszystkim, co czynicie, postępujcie rozważnie, wybierając swą drogę tak starannie, jak czynią to węże, jednocześnie zachowując czystość i wierność – jak synogarlice (Mt 10,16 NPD), a także: Nie każdy, kto zwraca się do mnie słowami: “PANIE! PANIE!”, wejdzie do Królestwa Niebios, lecz tylko ten, kto pełni wolę mojego Niebiańskiego Ojca (Mt 7,21 NPD). Tak więc uświęcenie (rozumiane jako styl życia i myślenia oraz podejmowania osobistych decyzji, by ku chwale Bożej unikać grzechu) nie jest w żadnym wypadku zapracowywaniem sobie na zbawienie, lecz konsekwencją procesu zbawienia. Uświęcenie bowiem, obok wzorowania się na Bożej postawie miłości (gr. agape), jest jednym z najważniejszych składników objawionej woli Bożej.

Pewną nowością przekładu NPD jest zapis słowa  KYRIOS jako PAN (wersalikami). Wyboru takiego Redakcja NPD dokonała z uwagi na fakt, że Nowy Testament powstawał w środowisku wpływu Septuaginty, czyli greckiego tłumaczenia Biblii Hebrajskiej, którego to przekładu dokonała grupa żydowskich rabinów. Do oddania hebrajskiego tetragramu JHWH użyli oni greckiego KYRIOS. Z tego rozwiązania translatorskiego skorzystaliśmy już w nowym przekładzie dynamicznym Księgi Psalmów. Z czasem połączyliśmy ten fakt z myślą, że skoro w greckim przekładzie ST słowo KYRIOS odnoszone było do JHWH, a w NT to samo słowo jest odnoszone do Jezusa Chrystusa, to wnioski teologiczne są oczywiste i jednoznaczne. Do tego samego przekonania dochodzili pierwsi chrześcijanie, a wojna duchowa, jaka trwała przez pierwsze sto lat po wniebowstąpieniu Jezusa, widoczna była w zmasowanych atakach teologicznych kwestionujących Jego Boskość. To m.in. było również powodem radykalnego podziału Żydów na ortodoksyjnych i tych, którzy uwierzyli w Jezusa. Mając to właśnie na uwadze, Redakcja NPD zdecydowała się na zapis wersalikowy PAN, gdy słowo KYRIOS odnosi się do Jezusa. Są w NT miejsca, w których kyrios używane jest w znaczeniu grzecznościowym. Wówczas w NPD jest zapisywane jako “pan”. Czasem, gdy osoby stykające się z Jezusem nie deklarowały (lub jeszcze nie zadeklarowały) uznania Jego Boskości, lecz okazywały Mu zwykły szacunek (por. J 4,19), używaliśmy zapisu “Pan”. Czasami taki zapis pojawia się, gdy Żydzi, odnosząc się do otrzymywanych objawień, nie są pewni, czy mają do czynienia z samym Bogiem, czy tylko z Jego posłańcem (np. Dz 22,8). Wtedy w zależności od kontekstu używaliśmy zapisów “Pan” lub “pan”. Najważniejsze jest, że Jezus Chrystus jest Jedynym Bogiem i fakt ten zdeterminował wszelkie rozstrzygnięcia Redakcji NPD. To sam Jezus bowiem w Apokalipsie nie zawahał się powiedzieć Janowi: JA JESTEM Początkiem i Końcem wszystkiego, TYM, KTÓRY JEST, KTÓRY ZAWSZE BYŁ i KTÓRY NADCHODZI, Bogiem Wszechwładnym! (Ap 1,8 NPD). Nie dziwi więc wcale fakt, że Apostoł Jan napisał: ON JEST Słowem Boga – Jego Wyrazemsensem, treścią i odwieczną istotą przekazu Najwyższego. Z Niego wszystko się wzięło i w Nim miało swój początek. A skoro odwieczne Słowo Boga w swej istocie jest Bogiem, to znaczy, że ON JEST odwiecznym Bogiem. Z uwagi na Niego i przez Niego wszystko się stało, a bez Niego nic się nie stało, cokolwiek się dokonało. W Nim bowiem złożona jest cała pełnia odwiecznego i nieskończonego Bożego Życia. I to właśnie On – Światłość tego Życia – przyszedł do ludzi, aby swoim blaskiem rozświetlić ciemność, a ona nie była w stanie Go ogarnąć ani przezwyciężyć (J 1,1–5 NPD).

Innym terminem, w którym NPD przynosi istotne rozróżnienia, jest gr.  ouranos (czyt. uranos) – “niebo”. To słowo w kulturze semickiej służyło do określania zarówno widzialnego nieboskłonu, jak i niewidzialnej rzeczywistości duchowej. Dla wyróżnienia tego ostatniego znaczenia Redakcja NPD wprowadziła zapis “Niebiosa” (dodatkowo wyróżniony wielką literą). Ogólnie rzecz biorąc, wielkie litery w przekładzie NPD mają znacznie szerszą funkcję niż tylko taka, jaka jest im przypisana przez polską gramatykę. W NPD otrzymały one dodatkowo zadanie odróżnienia pojęć równoległych pochodzących ze świata widzialnego i niewidzialnego (rzeczywistości ziemskiej i niebiańskiej). Np. słowo “życie” oznacza obecną, cielesną rzeczywistość fizycznej egzystencji (gr. bios), natomiast “Życie” (gr. Dzoe) odnosi się do odwiecznej i nieskończonej rzeczywistości istnienia Boga, do której wejdą ludzie zapisani w Chrystusowej Księdze Życia. Tak samo słowo “śmierć” oznacza koniec fizycznego istnienia w tym ciele, podczas gdy “Śmierć” odnosi się do całkowitego oddzielenia od Boga, czemu towarzyszyć będzie wieczne cierpienie, jakie będą przeżywać osoby skazane na nieskończone potępienie. Życie i Śmierć (zapisane wielkimi literami) są więc dwiema przeciwstawnymi sobie wiecznymi stanami.

Absolutną nowością w skali światowej translatoryki biblijnej jest wprowadzone przez NDP uwspółcześnienie greckich terminów  porneia (a także pochodnych: pornos, porne), zrealizowane za pomocą dynamicznych ekwiwalentów bazujących (w zależności od kontekstu) na określeniach: “pornografia i wyuzdanie seksualne”, “rozpasanie seksualne i pornografia” oraz pochodnych. W dotychczasowej tradycji polskiej biblistyki do tłumaczenia porneia używano terminów: “rozpusta”, “nierząd”, “porubstwo” i “wszeteczeństwo”. Każde z tych słów jest już coraz mniej rozumiane (albo wręcz wcale) przez młodszą i zlaicyzowaną część społeczeństwa. Bywa też tak, że ich użycie wykracza poza sferę seksualną i jest stępiane lub rozmywane, jak np. w określeniu: “tak wystawna kolacja to czysta rozpusta”. Z uwagi na przyjęte założenia przekładu dynamicznego Redakcja NPD zdecydowała się ściślej powiązać oryginalne słowa porneia, pornos i porne ze współczesnymi realiami. Pornografia jest śmiertelnym rakiem toczącym nie tylko świeckie społeczeństwo, ale także wszystkie kościoły. Badania statystyczne potwierdzają, że 80% mężczyzn chodzących do kościoła w taki czy w inny sposób aktywnie korzysta z pornografii. 50% duszpasterzy młodzieżowych również jest uwikłanych w pornografię. Nawet kobiety nie są od tego wolne. 30% kobiet deklarujących się jako wierzące jest uzależnionych od pewnych form pornografii (choćby tylko od literatury pornograficznej). Dochody przemysłu pornograficznego w roku 2006 były wyższe niż dochody firm Microsoft, Google, Amazon, eBay, Yahoo, Apple, Netflix oraz EarthLink razem wziętych(!!!). Należy przy tym pamiętać, że 90% materiałów pornograficznych udostępnianych jest całkowicie nieodpłatnie, a cytowana statystyka dotyczy jedynie dziesięcioprocentowej, płatnej niszy przemysłu pornograficznego. Skoro zaś dla wszystkich językoznawców jest oczywiste, że słowo “pornografia” pochodzi od greckiego porneia, to Redakcja NPD nie widzi żadnego sensownego powodu unikania w tekstach biblijnych tego tak oczywistego pokrewieństwa semantycznego. Testy takiego przekładu, przeprowadzone przez Redakcję wśród potencjalnych czytelników, pokazały, że zrozumienie tekstu biblijnego staje się o wiele lepsze, a przekaz Bożego Słowa znacznie bardziej czytelny i komunikatywny.

Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że taki ekwiwalent dynamiczny nie oddaje pełni spektrum znaczeniowego słowa porneia i jego derywatów. Słowo Boże określa nim bowiem cały szereg nieunormowanych i ohydnych zachowań seksualnych, o których nawet nie chcemy tu wspominać. Dość jedynie stwierdzić, że w Septuagincie słowem porneia oddano sens hebrajskiego rdzenia  znh, który w świętych pismach żydowskich stosowany był do opisu nie tylko wspomnianych wcześniej niestosowności życia seksualnego, ale odnosił się także do małżeństw mieszanych – wierzących z niewierzącymi (w ówczesnym rozumieniu Żydów z nie-Żydami), a przez niektórych proroków był używany również do określania wszystkich innych religii, które były postrzegane jako swoisty duchowy nierząd i zdrada Jedynego Boga.

Choć sens greckich słów soma i sarks w NT jest wyraźnie różny, to jednak w większości tradycyjnych polskich przekładów, tłumaczone są one jednakowo – jako “ciało”. Angielskie przekłady poradziły sobie z tym problemem, stosując odpowiednio: body i flesh, co jednak nadal nie oddaje sensu przekazu i wymaga dalszych objaśnień. W przekładzie NPD staraliśmy się uporać z tym wyzwaniem translatorskim przez zróżnicowanie tłumaczenia odpowiednio na ciało i stara, grzeszna natura.

Tego typu rozwiązań semantycznych jest w NPD znacznie więcej. Za każdym razem staraliśmy się opisywać je albo w przypisach dolnych, albo Komentarzu NPD umieszczonym na końcu publikacji. Oczywiście rozumiemy, że nie każde z proponowanych rozwiązań translatorskich lub edytorskich spodoba się wszystkim i nie każde zyska powszechną akceptację, szczególnie w środowiskach o tradycyjnej religijności. Chcemy jednak przypomnieć raz jeszcze, że nie do tych kręgów adresowany jest przekład NPD. Jeśli zaś przyjęte rozwiązania interpretacyjne ułatwią komuś lepsze zrozumienie przesłania Bożego Słowa i zainspirują kogoś do takiego poznawania woli Ojca z Niebios, które znajdzie odzwierciedlenie w osobistym życiu, będzie to oznaczało, że modlitwy, które każdego dnia pracy zanosiliśmy przed Boży Tron, zostały wysłuchane.

Czy wysiłek podjęty przez Zespół NPD miał sens i czy przyniesie Bogu należną Mu cześć i chwałę, ocenią nie tylko czytelnicy, ale przede wszystkim sam Najwyższy – Bóg Wszechmocny, Odwieczny Ojciec wszelkiej Światłości, Jedyny Panujący i Jedyny mający w sobie Życie, Święty i Sprawiedliwy, PAN Zastępów, Król królów i PAN panów, objawiony w Jezusie Chrystusie, przez Którego, dla Którego i dzięki Któremu istnieje wszystko, co jesteśmy w stanie postrzegać, doświadczać i rozumieć. Jemu to naszą pracą składamy cześć i oddajemy chwałę w pełni naszego uwielbienia i dziękczynienia.

Redakcja NPD