Komentarz NPD

(filologiczny, historyczny i teologiczny)

Wybór i zakres haseł przedstawionych w niniejszym komentarzu wyniknął zasadniczo z potrzeby dokładniejszego objaśnienia kwestii filologicznych, historycznych czy teologicznych, które miały istotny wpływ na formę i postać Nowego Przekładu Dynamicznego NT. Myśli zawarte w hasłach mogą się powtarzać, co jest zamierzoną konsekwencją faktu, iż poszczególne jednostki tematyczne komentarza pomyślano jako samodzielne artykuły, które powinny być zrozumiałe bez odnoszenia się do innych. Nie było ani zamiarem, ani ambicją Zespołu Redakcyjnego NPD, by niniejszy komentarz stał się wyczerpującym źródłem informacji teologicznych, filologicznych czy historycznych, a już na pewno nie podręcznikiem teologii systematycznej. Aby mógł spełniać taką funkcję, musiałby zostać znacznie bardziej rozbudowany i przybrać charakter naukowy, zaś intencją Zespołu NPD było przygotowanie Komentarza NPD w formie popularnej i podręcznej.

Liczba haseł w Komentarzu NPD: 13
Aaron
Brat Mojżesza, starszy od niego o 3 lata (por. Wj 7,7), a jednocześnie młodszy brat Miriam (por. Wj 15,20). Znaczenie jego imienia nie jest pewne. Niektórzy tłumaczą: „góral” albo „oświecony”, w zależności od jakiego rdzenia hebrajskiego je wyprowadzają. Jako syn Amrama pochodził z plemienia Lewiego (por. Wj 4,14) w linii Kehata oraz Merariego (por. Wj 6,16-20). Był mówcą towarzyszącym niewymownemu Mojżeszowi (por. Wj 4,10-14). Z Bożego ustanowienia został namaszczony na pierwszego arcykapłana w społeczności Hebrajczyków (por. Wj 29,1-30). Jego potomkowie tworzyli w Izraelu kastę kapłańską. Aaron nie dochował wierności Bogu, lecz pod wpływem nacisku społecznego poprowadził lud w budowie bożka – cielca ze złota (por. Wj 32,1-6). Z uwagi na duchową postawę, jaką wraz z Mojżeszem ujawnił w Kadesz przy wodach Meriba (por. Lb 20,2-13) – podobnie jak jego brat – nie wszedł do ziemi obiecanej. Mając 123 lata, umarł na górze Hor (por. Lb 33,38–39). Z rodu Aarona pochodziła Elżbieta (żona kapłana Zachariasza) – matka Jana zwanego Chrzcicielem (por. Łk 1,5). O wyższości wiecznego kapłaństwa Chrystusa nad kapłaństwem Aarona można przeczytać w Hbr 4,14 – 10,18. Patrz też → Prawo Mojżeszowe; → Przybytek (symbolika i jej wypełnienie).

Amen
Hebrajskie amen ma znaczenie mocnego potwierdzenia: „Niech tak się stanie”, „Niech tak będzie” w stosunku do tego, co zostało przed chwilą wypowiedziane (por. Jr 28,6). W ST wypowiadane było przez Żydów nie tylko przy modlitwach i wielbieniach (por. Ps 41,13), lecz także jako potwierdzenie przysięgi (por. Lb 5,22) czy przekleństwa (por. Pwt 27,15-26). W Iz 65,16 fraza Belohe Amen w NPD została przełożona jako „Bóg Niezawodny” (w innych przekładach „Bóg wierny”). Greckie amen używane na końcu wypowiedzi ma podobne znaczenie jak opisane wyżej w jęz. hebrajskim. Jednak wypowiedziane na początku zdania ma inny charakter. Jego celem jest przyciągnięcie uwagi, podkreślenie wagi tego, co za chwilę zostanie wypowiedziane, szczególnie jeśli zostało użyte podwójnie. Fraza: „Amen, amen mówię wam...” w NPD zwykle jest tłumaczona jako: „Posłuchajcie uważnie, gdyż to, co powiem, ma ogromne znaczenie...”. W ewangeliach synoptycznych odnotowano, iż Jezus 54 razy użył słowa „amen” w taki właśnie sposób. Jan w swojej relacji odnotował 25 razy podwójnie użyte „amen” przez Jezusa. Podobnie jak w ST (por. Iz 65,16), również w NT znajdujemy szczególną frazę, w której użyte jest słowo „amen”. W Ap 3,14 Jezus powiedział: „To mówi Amen...”. W tym wypadku NPD oddało ją ekwiwalentem dynamicznym: „To mówi Ten, który jest Prawdą i sensem wszystkiego, i w którym wszystko się dokonuje...”. Inne przekłady tłumaczą literalnie: „To mówi Amen...”.

Bałwochwalstwo
Gr. eidololatreia – „idolatria”. Bałwochwalstwo polega na czczeniu pojęć, symboli, postaci lub ich wizerunków (idoli, „bałwanów”) w takim samym stopniu lub wyższym, niż czci się Boga. W ST odnosi się głównie do oddawania czci bożkom lokalnych ludów (i ich wizerunkom). W Księdze Wyjścia Bóg wyraźnie powiedział:

Pamiętaj, abyś nie oddawał hołdu bóstwom, które są czczone przez innych ludzi. Nawet nie próbuj nadawać im rangi porównywalnej do mojej. Nie wolno ci ich czcić na równi ze mną(*1). W związku z tym nie będziesz czynił sobie żadnych posągów ani obrazów czegokolwiek, co możesz ujrzeć na niebie lub na ziemi, pod ziemią lub w wodzie. Nie będziesz oddawał im pokłonów i nie będziesz im służył, gdyż Ja, PAN – twój Bóg – jestem Bogiem Zazdrosnym, który sprawia, że kara za tego rodzaju występki swoimi skutkami dotyka nie tylko tych, którzy to czynią, lecz konsekwencje nienawiści, jaką w taki sposób mi okazują, będą ciągnąć się w ich rodzinach nawet do trzech pokoleń(*2). Jednocześnie przychylność, którą otaczam wszystkich trwających w miłości do mnie i stosujących się do moich poleceń, sprawia, że skutki mojego błogosławieństwa dla nich owocować będą w ich rodzinach nawet przez tysiąc pokoleń(*3). (Wj 20,3-6 NPD)

Bazując na tym zapisie, Żydzi oraz kościoły wyrosłe z nurtu reformacji zarzucają innym wyznaniom chrześcijańskim bałwochwalstwo z uwagi na modlitwy odprawiane przed posągami, obrazami czy kierowane do osób, którym nadają tytuł „święty”, podczas gdy Bóg wyraźnie zastrzega jedynie dla samego siebie prawo do tego tytułu i do tego, że tylko On ma być adresatem modlitw (por. Kpł 11,44-45; Kpł 20,26; 1 P 3,15; Ap 4,8; Ap 19,10; Ap 22,8-10). Oczywiście ludzie ci mają rację w swym oburzeniu, gdyż zgodnie ze wzorcem modlitwy, jaki Jezus przekazał swoim uczniom (por. Mt 6,5-15), wszelkie modlitwy powinny być kierowane do Ojca w Niebiosach.

Jest jednak pewien szkopuł w postępowaniu części osób piętnujących bałwochwalstwo innych na bazie ST. Osądzający często wydają się zapominać o nauce NT na temat bałwochwalstwa, a więc o tym, co Jezus przekazał swoim uczniom, aby oni dalej nauczali. Według NT bałwochwalstwem jest nie tylko modlenie się do posągów, obrazów czy zmarłych osób, lecz także stawianie we własnym życiu na piedestale chwały pewnych idei, spraw materialnych czy żywych osób zwanych wprost idolami. Takimi sprawami czy osobami wynoszonymi ponad Boga mogą być pieniądze, trendy w modzie, władza polityczna, układy gospodarcze, a z ludzi mogą to być celebryci sportowi i piosenkarze, aktorzy, prezenterzy telewizyjni czy politycy. Wystarczy poczytać następujące fragmenty z Pisma św., by mieć dobry ogląd tego, w jakim KONTEKŚCIE Słowo Boże mówi o bałwochwalstwie: 1 Kor 5,10-11; 1 Kor 6,9; 1 Kor 8,10; 1 Kor 10,7; 1 Kor 10,14; Ga 5,20; 1 P 4,3; Ap 21,8; Ap 22,15. Oprócz tych tekstów są jeszcze trzy mocniejsze:

Bądźcie też świadomi, że nikt, kto prowadzi nieczyste życie – w tym ludzie uwikłani w pornografię lub seksualnie wyuzdani – ani żaden chciwiec, to znaczy bałwochwalca, nie mają dziedzictwa w Bożym Królestwie Chrystusa. (Ef 5,5 NPD)

Niech więc martwymi pozostają dla was takie ziemskie sprawy, jak pornografia i swoboda seksualna, wszelka nieczystość, namiętne pożądanie złych rzeczy, zachłanność w dogadzaniu sobie i niepohamowana żądza bogacenia się, która jest bałwochwalstwem. (Kol 3,5 NPD)

(...) korzeniem wszelkiego zła jest ukochanie pieniędzy, a wszyscy, którzy o nie zabiegają, krok po kroku dają się odciągać od zaufania Bożemu Słowu i wystawiają się na liczne problemy oraz boleści. (1 Tm 6,10 NPD)

Bazując na tych tekstach, trzeba wyraźnie stwierdzić, że pojęcie bałwochwalstwa nie ogranicza się jedynie do oddawania czci posągom, obrazom czy innego typu „idolom” i nie dotyczy tylko świata, który odrzuca Boga, lecz krzewi się także wśród osób, które oficjalnie deklarują się jako wierzące, i występuje także w kościołach poreformacyjnych, które same siebie deklarują jako ściśle biblijne. Nie jest to nic zaskakującego, gdy rozumiemy, jakim problemem jest dla człowieka jego stara, grzeszna natura, która nim rządzi, jeśli nie została całkowicie uśmiercona (por. Rz 6,1-9; Ga 5,24). Jezus jasno nauczał, że podstawą życia w relacji z Bogiem jest pełne poddanie się Ojcu w Niebiosach, zasmucenie z powodu grzechu, pragnienie Bożej sprawiedliwości, miłosierdzie wobec innych, wrażliwość na cudzą niedolę, zachowanie w czystości własnego serca i pokorne znoszenie prześladowań (por. Mt 5,4-11). Jeśli zaś chodzi o ukochanie pieniędzy i przemożną chęć bogacenia się, mówił: „Nie ma (...) żadnej możliwości, byście mogli jednocześnie służyć i Bogu, i mamonie” (por. Mt 6,24 NPD; Łk 16,13 NPD).

Bałwochwalstwo jest rzeczywiście poważnym problemem duchowym. W Piśmie św. jest nazywane wprost duchowym cudzołóstwem (hebr. zanah, gr. porneia) – por. Ps 106,36-39; Dz 15,20; Dz 21,25; Jk 4,4; Ap 2,20. Czy jednak jest ono związane jedynie z zachowaniami opisanymi wyżej? Otóż w 1 Księdze Samuela Bóg przez proroka ogłasza taką prawdę:

Bunt jest w oczach PANA jak grzech wróżbiarstwa, a trwanie w oporze wobec Jego Słowa jest jak niegodziwość i grzech bałwochwalstwa! (1 Sm 15,23 NPD)

W tym kontekście każdy, kto zarzuca innym bałwochwalstwo, powinien sam dokładnie zbadać swoje serce, aby w Dniu Sądu nie został potępiony własnymi słowami (por. Mt 7,2; Rz 2,1-3), gdyż lepiej jest we właściwy sposób oceniać samego siebie (por. 1 Kor 11,31), niż koncentrować się na błędach innych. Bałwochwalcami są bowiem nie tylko ludzie, którzy modlą się do wizerunków ludzi, zwierząt czy wyimaginowanych bóstw czy symboli, ale także ci, którzy stawiają opór Bożemu Słowu (co oznacza, że chociaż je znają, nie stosują go – por. Jk 1,21-24), oraz ci, których serca przywiązane są do pieniędzy (mamona), albo którzy (nawet jeśli tych pieniędzy nie mają) przesiąknięci są pragnieniem bogacenia się. To bowiem jest korzeniem wszelkiego zła (por. 1 Tm 6,10).
══════════
(*1) Dosł. „obok mnie”.
(*2) Niektórzy tłumacze przekładają ten tekst, sugerując, że Bóg wymierza karę za czyny ojców na ich synach, wnukach i prawnukach, aż do trzeciego i czwartego pokolenia. Jednak Jezus w J 9,3-5 wyjaśnia, że taki pogląd nie jest słuszny. Każdy bowiem sam zda sprawę przed Bogiem tylko z własnych grzechów, co potwierdza również Apostoł Paweł w Rz 14,12. Jednak środowisko, jakie jest tworzone przez grzech każdego człowieka, oddziałuje na wszystkich dookoła, a szczególnie na ich rodziny. Odstępstwo od Boga jest grzechem kładącym się cieniem nawet na czterech pokoleniach (przekleństwo pokoleniowe). Proces owocowania takiego grzechu łatwo można zobaczyć w każdej społeczności i w każdym czasie historycznym. Jest to społeczna konsekwencja grzechu.
(*3) Obietnica dotyczy tylko tych, którzy trwają w miłości i wierności wobec Boga. W oczywisty sposób nie obejmuje tych, którzy się Mu sprzeniewierzają. Pouczająca w tym względzie jest historia kapłana Helego i jego synów, którzy również byli kapłanami (por. 1 Sm 2,28-34). Jednak zasadniczym kluczem do zrozumienia tej obietnicy jest porównanie zakresu skutków Bożej kary i Bożej przychylności (łaskawości). Skutki Bożej łaskawości znacznie przewyższają skutki kary. Mocny i wyczerpujący wykład tego dał Apostoł Paweł w Rz 5,12-21.

Barnaba
Barnaba, zwany też Barnabas (por. Dz 4,36-37), syn Józefa, był → Lewitą z Cypru, gdzie posiadał ziemię. Lewici nie otrzymali działu ziemi w Kanaanie i dlatego mieli być utrzymywani przez resztę pokoleń Izraela darowiznami w postaci → dziesięcin. Jednak poza Izraelem mogli mieć ziemię, w posiadanie której wchodzili przez koligacje rodzinne lub transakcje handlowe. Barnaba był prorokiem i nauczycielem w Antiochii. To on sprowadził do tego miasta Szawła (Pawła) z Tarsu i mocno wciągnął tego Apostoła w służbę nauczycielską (por. Dz 11,25-26). Był tym, który nowo nawróconego Szawła wprowadził w środowisko Apostołów w Jerozolimie (por. Dz 9,27). Współtowarzysz Pawła Apostoła w jego pierwszej podróży misyjnej (por. Dz 13,2-3). Ich współpraca zakończyła się przed drugą podróżą misyjną Pawła sporem o Jana Marka (por. Dz 15,36-39) – późniejszego ewangelistę. I chociaż relacje Pawła z Markiem zostały odnowione w Rzymie (podczas uwięzienia Apostoła – por. Kol 4,10; Flm 24), Biblia nic nie wspomina o dalszych dziejach Barnaby. Tradycja związana z Tertulianem przypisuje mu autorstwo Listu do Hebrajczyków. Legenda głosi, że poniósł śmierć męczeńską przez ukamienowanie w Salaminie na Cyprze, gdzie podobno sprawował funkcję biskupa.

Bazar Annasza
W czasach Jezusa kontrolę nad biznesem świątynnym (por. Łk 19,45-46; J 2,13-16) sprawował kapłański ród Sadokitów. Kluczową rolę w tym biznesie odgrywał → Bazar Annasza, którego istnienie potwierdzają również pozabiblijne historyczne zapisy. Stragany na terenie przyświątynnym, gdzie prowadzona była sprzedaż certyfikowanych zwierząt (zatwierdzonych wcześniej przez kapłanów) na ofiary lub wymiana pieniędzy na walutę świątynną (kantory świątynne), pracowały na podstawie koncesji wydawanych przez arcykapłana. Było to oczywiście źródłem rosnących fortun rodów kapłańskich. Skutkowało również kompletną degradacją posługi kapłańskiej.

Od czasów kapłańskiej dynastii hasmonejskiej(*1) Żydzi bili własne monety w srebrze (tzw. srebrniki, ortodoksyjne szekle), które jako jedyne miały status waluty świątynnej. Tylko nimi można było opłacać obowiązkowe daniny religijne. To oczywiście stało się powodem wielkiego rozkwitu kantorów wymiany waluty, które funkcjonowały we wszystkich miastach Judei i Galilei. Ich właściciele musieli uzyskać od kapłanów licencję na sprzedaż waluty świątynnej. Podstawowy podatek świątynny, płatny w okresie obowiązkowej pielgrzymki do Jerozolimy na doroczną Paschę, wynosił pół szekla (z opłat zwolnieni byli: kapłani, kobiety, osoby niepełnoletnie oraz niewolnicy). W czasach opisywanych w NT biznes ten znajdował się w pełnym rozkwicie. To właśnie na bazarze Annasza miały miejsce wydarzenia (prawdopodobnie były dwa takie zajścia – Jan opisał jedno, a synoptycy drugie) opisane w Mt 21,12-13; Mk 11,15-17; Łk 19,45-46; J 2,13-16.

Niestety, podobny proceder biznesów religijnych kwitnie do dziś niemal we wszystkich środowiskach, w których istnieje jakaś forma kasty duchownych roszczących sobie pretensje do bycia pośrednikami między ludźmi a Bogiem(*2) (patrz też → Świątynny model religijności a biblijne chrześcijaństwo). U Żydów są to rabini dysponujący specjalną jurysdykcją terytorialną, którzy – za odpowiednią opłatą – wydają certyfikaty koszerności. W środowiskach muzułmańskich wyznaczeni imamowie wydają odpłatnie certyfikaty halal. Oczywiście ludzie ci pobierają opłaty także za inne czynności religijne. Dramatem religii, którym służą owi duchowni, jest to, że odciągają oni miliony ludzi od Chrystusa.

Niestety, finansowe żerowanie na religijności ludu ma miejsce również w światowym chrześcijaństwie(*3). Prowadzi to oczywiście do całkowitego wypaczenia przesłania Jezusa (por. Mt 6,24; Mt 10,8; Łk 6,13; Rz 3,24; 2 Kor 11,7; 2 Tes 3,8; Ap 21,6; Ap 22,17) i jednego wielkiego skandalu, na który składają się: handlowanie stanowiskami kościelnymi (tzw. → symonia), niepohamowane gromadzenie majątków przez organizacje eklezjalne (por. Łk 16,14; 1 Kor 6,10; 1 Tm 3,1-3; 1 Tm 6,9-10; 2 Tm 3,2; Tt 1,7), pobieranie opłat za obligatoryjne czynności religijne (por. Mt 17,24), nakładanych na lud nie na podstawie Słowa Bożego, ale wewnętrznych przepisów danej organizacji, nauczanie o → dziesięcinach (w kompletnym oderwaniu od rzeczywistości Bożego Słowa) i tym podobne. Między innymi z tego to powodu w społecznym postrzeganiu światowe chrześcijaństwo tak bardzo degraduje się moralnie (por. Rz 2,24; Jud 10-16).

Patrz też → Dziesięciny i ofiary; → Świątynny model religijności a biblijne chrześcijaństwo.
══════════
(*1) Hasmoneusze (znani także jako Machabeusze – hebr. Makabim) byli znaczącym rodem kapłańskim, który przewodził żydowskiemu powstaniu narodowo-wyzwoleńczemu w latach 167-160 p.n.e. (dużo ciekawych informacji na ten temat można znaleźć zarówno w Pierwszej i Drugiej Księdze Machabejskiej, które są zaliczane do ksiąg deuterokanonicznych, jak i w Wojnie żydowskiej Flawiusza). Powstanie wybuchło w odpowiedzi na sprofanowanie świątyni jerozolimskiej przez Antiocha IV Epifanesa, który w czasach okupacji Judei przez Seleucydów (zhellenizowanych władców Syrii) nakazał wybudować w niej ołtarz Zeusa Olimpijskiego, gdzie były składane nieczyste ofiary pogańskie, oraz wprowadził prostytucję sakralną do zabudowań świątynnych. Po latach wojny i układach z Selucydami Judea uzyskała względną niepodległość, a dynastia Machabeuszy objęła w niej panowanie aż do roku 37 p.n.e. Praktycznie od roku 63 p.n.e., w którym legion rzymski pod wodzą Pompejusza wkroczył do Judei, były to rządy marionetkowe, które formalnie zakończyły się w roku 37 p.n.e., gdy Herod Wielki (wspomniany w NT król panujący w Judei w czasach narodzenia się Jezusa z Nazaretu), na czele dwóch legionów rzymskich, wkroczył do Jerozolimy. Aresztował Antygona (ostatniego władcę hasmonejskiego) i odesłał go do Antiochii Syryjskiej, gdzie na rozkaz Marka Antoniusza został ścięty. Herod nie był Żydem tylko Idumejczykiem, lecz Rzymowi nie przeszkadzało to nadać mu tytułu króla Judei.
(*2) Zgodnie z nauczaniem Biblii jedynym pośrednikiem między ludźmi a Bogiem jest sam Jezus Chrystus (por. 1 Tm 2,5; Ga 3,20), a jedynym Jego zastępcą na Ziemi jest Duch Świętego Boga (por. J 14,16-18; 1 J 2,20; 1 J 2,27).
(*3) Redakcja NPD używa określenia „światowe chrześcijaństwo” w sposób całkowicie przemyślany, aby podkreślić odrębność tego, co świat nazywa „religią chrześcijańską” (por. Dz 11,26), od tego, co w NT jest prezentowane jako chrześcijaństwo, a Jezus i Jego Apostołowie zwali uczniostwem (por. hasło → Uczeń).

Chanuka
Termin chanuka znaczy Święto Świateł. Żydzi świętują chanukę przez osiem dni, począwszy od 25. dnia miesiąca kislew (przełom naszego listopada i grudnia), na pamiątkę wydarzenia mającego miejsce w czasie powstania Machabeuszy, którzy po odbiciu Jerozolimy z rąk Seleucydów w 164 r. p.n.e. postanowili oczyścić świątynię po profanacji, jakiej dopuścił się w niej władca Syrii Antioch IV Epifanes. Więcej informacji historycznych można znaleźć w księgach deuterokanonicznych: 1 Mch 4,36-59; 2 Mch 1,18; 2 Mch 10,1-8. Częścią rytuału oczyszczenia miało być nieustanne (trwające osiem dni) palenie się lamp w świątyni. Jednak Machabeusze mieli niewielką ilość rytualnie czystej oliwy przeznaczonej do tych lamp. Mogło jej wystarczyć zaledwie na jeden dzień. Mimo to lampy paliły się całe osiem dni, co Żydzi odczytali jako Boże potwierdzenie (i Boży współudział) oczyszczenia świątyni. Jan w swojej relacji opisuje pobyt Jezusa podczas tego święta w Jerozolimie (por. J 10,22-42). Również Jan zrelacjonował rozmowę Jezusa z faryzeuszami (por. J 8,12-20), w czasie której PAN oświadczył, że to On jest Światłością daną temu światu (por. J 8,12). Do dzisiaj Żydzi podczas Chanuki zapalają w swych domach specjalne dziewięcioramienne chanukije (świeczniki chanukowe przypominające siedmioramienną → Menorę).   Patrz też → Jom Kippur; → Pascha, → Rosz ha-Szana; → Sukkot; → Purim; → Szawuot.

Chrystus w Starym Testamencie
Zgodnie z wypowiedzią Jezusa z J 5,39 nie tylko NT, ale cała Biblia jest świadectwem o Nim. W związku z tym odczytywanie ST powinno odbywać się również z tej perspektywy. W ST informacje na temat Chrystusa można podzielić na trzy grupy:
1. Typy (symbole) w postaci osób, przedmiotów czy wydarzeń;
2. Chrystofanie (objawienia się Chrystusa);
3. Proroctwa mesjańskie.

Jeśli chodzi o pierwszą grupę obrazów Chrystusa, to w ST znajdujemy ogromną liczbę symboli, które zapowiadały dzieło odkupienia, jakie w przyszłości miało zostać dokonane przez Chrystusa. Należą do nich choćby liczba lat Izaaka, w chwili gdy miał być złożony w ofierze przez Abrahama, albo obraz baranka, którego Bóg dał Abrahamowi jako ofiarę zastępczą za Izaaka. Znamienne jest to, że ów baranek był uwięziony głową w kolczastych chaszczach ciernistego krzewu. Innym symbolem była nie tylko sama budowa, ale i funkcja poszczególnych przedmiotów w namiocie spotkania, który był niesiony przez naród Izraela przez pustynię. Każdy jeden element symbolizował zapowiadaną Osobę i dzieło Chrystusa (np. lud, w osobie arcykapłana, mógł się spotykać z Bogiem tylko w JEDNYM miejscu w namiocie spotkania, a do tego namiotu było tylko JEDNO wejście – Jezus w J 14,6 ujawnia, że jest JEDYNĄ Drogą do Boga). Takimi typami (symbolami) Stary Testament jest wprost przepełniony, a czytanie Tory, Pism czy Proroków bez zdolności dostrzeżenia całego tego bogactwa jest zwykłym marnowaniem czasu. O tym właśnie mówi komentarz Apostoła Pawła zawarty w 2 Kor 3,14-16. Omówienie wszystkich symboli lub choćby tylko ich wyliczenie przekracza jednak zakres tego podręcznego komentarza, zasługuje bowiem na osobne potężne opracowanie.

Jeśli chodzi o drugą grupę obrazów Chrystusa w ST, to mamy wielkie bogactwo opisów osobistych objawień Chrystusa takim ludziom jak: Abraham (por. Rdz 18; Rdz 22), Hagar (por. Rdz 16; Rdz 21), Jakub (por. Rdz 32; Rdz 48), Mojżesz (por. Wj 3; Wj 33; Lb 12), cała społeczność Izraela (por. Wj 13; Wj 14, Wj 23; Iz 63; Sdz 2), Balaam (por. Lb 4), Jozue (por. Joz 5), Gedeon (por. Sdz 6), Manoach, ojciec Samsona (por. Sdz 13), Samuel (por. 1 Sm 3), trzej młodzieńcy w płonącym piecu (por. Dn 3), Izajasz (por. Iz 6), Daniel (por. Dn 10), Ezechiel (por. Ez 9; Ez 10). W podanych miejscach ST Chrystus jest określany metonimicznie (zastępstwo określeń) jako: „Anioł PANA” („Anioł PAŃSKI” – por. Rdz 32,25-31; Wj 3,2) albo „PAN” jak w Rdz 18,1 czy jako Melchizedek (por. Hbr 7,1-3). Kluczem do rozróżnienia tego, czy pojawienie się anioła było objawieniem samego Chrystusa, czy jakiegoś służebnego anioła, była zawsze reakcja tej postaci na hołd, jaki składali jej ludzie. Każdy anioł służebny zawsze zabraniał składania sobie czci, wskazując, iż należy się ona jedynie Bogu. To samo widzimy w NT (por. Ap 19,10; Ap 22,8-9). Także w NT znajdujemy potwierdzenia tego, że wiele starotestamentowych angelofanii było tak naprawdę chrystofaniami, np.: opis z szóstego rozdziału Księgi Izajasza jest potwierdzony zapisem J 12,39-43, opis zaś z szóstego rozdziału Księgi Daniela jest potwierdzony zgodnym opisem z Ap 1. Dostępne są także wewnętrzne świadectwa ST, jak np. w Księdze Izajasza, w której czytamy: „Nigdy też żaden anioł ich nie wybawił, lecz On sam to czynił , gdyż działał osobiście. W swej miłości i w swoim wielkim miłosierdziu ratował ich, podnosił i w objęciach chronił, aby ich wprowadzić do swojej wieczności” (Iz 63,9 NPD). Symbolika zapisu starohebrajskiej litery taw, którą mężczyzna w lnianej szacie, opisany w Ez 9,2-4, oznaczał „czoła tych wszystkich, którzy boleją z powodu grzechów, jakie widzą wokół siebie” (Ez 9,4 NPD), jest bliska wizerunkowi krzyża (podobnie jak polska litera t).

Jeśli chodzi o trzecią grupę obrazów Chrystusa w ST, to znajdujemy tam ponad 300 proroctw mesjańskich zapowiadających Jezusa oraz podających mnóstwo szczegółów z Jego przyszłego ziemskiego życia. Zostały one krótko wyliczone wraz ze wskazaniami ich spełniania się w NT w osobnym artykule tego Komentarza → Proroctwa mesjańskie w ST.

Gdy po swoim zmartwychwstaniu Jezus szedł z dwoma uczniami drogą do Emaus, wyłożył im, co w Pismach żydowskich było o Nim napisane (por. Łk 24,25-27 – pewnie z racji czasu były to jedynie zasadnicze elementy). Niestety, ludzie ci niczego nie zapisali i to nauczanie Chrystusa zostało bezpowrotnie utracone.
Ciekawy wgląd w rzeczywistość bytu Chrystusa – zanim nastąpiło Jego wcielenie w osobę Jezusa z Nazaretu – znajdujemy w wypowiedzi Szczepana w Dz 7,35-38 w powiązaniu z Dz 7,52-53, a także z 1 Kor 10,4 i J 8,58. Wynika z niej, że Jezus Chrystus istniał od zawsze w Bożej postaci jako JHWH, który w różnych sytuacjach objawiał się w różny sposób. Takie wnioski wynikają także z Flp 2,6-11 i Kol 1,11-20 w porównaniu z Ap 1,8. Niezwykle trudny, wręcz niepojmowalny dla ludzi, jest fakt, że Jedyny Bóg (por. Pwt 4,35; Pwt 6,4; 1 Krl 8,60; Iz 45,5-6; Iz 45,14; Iz 45,18; Iz 45,21; Iz 46,9; Oz 13,4; Jl 2,27; Dz 4,12; Flp 2,6; Ap 1,8) może objawiać się w różnych postaciach (→ Natura Boga) – zarówno duchowych, jak i materialnych. Zawsze jednak objawia przy tym swe cechy osobowe (wola, emocje, charakter).
W myśleniu żydowskim ugruntowała się postawa przerażenia i wielkiej bojaźni związana z Osobą Boga JHWH, który czasami objawiał się w zmaterializowanej postaci. Wynikało to z ich doświadczenia pod górą Horeb (identyfikowaną również jako góra Synaj), gdzie Mojżesz najpierw został powołany do Bożej służby, a później odebrał kamienne tablice z przykazaniami (por. Dz 7,32; Hbr 12,18-21). Z tego powodu religijni przywódcy Izraela nie dopuszczali nawet myśli, że JHWH mógłby się objawić w cielesnej postaci jako człowiek. Uważali, że Jego świętość sprowadziłaby wówczas śmierć na wszystkich dookoła. Tymczasem Jezus przyszedł nie po to, by uśmiercać, ale by dać ludziom Życie i ochronić ich od wiecznej Śmierci. Jednak stereotypy myślenia na temat Boga były w myśleniu politycznych i religijnych przywódców Izraela silniejsze i sprawiły, że odrzucili Jezusa. Ich myślenie było zamglone i tak mocno związane strachem, że nawet zabraniali wypowiadania imienia Bożego. Zastępowali je określeniem Haszem (Imię). Na przełomie II i III w. n.e. (tzn. po ostatecznym odłączeniu judaizmu od chrześcijaństwa) dokonali również zmiany w żydowskim wyznaniu wiary Szema‘ Israel!, które przeredagowali i tetragram JHWH zastąpili określeniem „Wiekuisty”.

Daty powstania ksiąg Nowego Testamentu
Nie ma źródeł, które dawałyby definitywne odpowiedzi na pytania o daty powstania poszczególnych ksiąg NT, jednak Redakcja NPD dołożyła wielkiej staranności, aby podane niżej daty były jak najprecyzyjniejsze. Naukowcy różnią się (czasami bardzo) w kwestiach datowania ksiąg NT. Wynika to m.in. z faktu, że niektóre z ksiąg (szczególnie te większe) powstawały na przestrzeni jakiegoś czasu, a później były jeszcze redagowane. W podanym niżej zestawieniu przyjęliśmy szacunki, które były dla Redakcji NPD najbardziej przekonujące. Więcej informacji można znaleźć we wstępach do poszczególnych ksiąg biblijnych. W niniejszym zestawieniu ułożyliśmy je według najbardziej prawdopodobnej kolejności ich powstania lub finalnej redakcji.
Pierwszy list do Tesaloniczan – ok. 51 r.
Drugi list do Tesaloniczan – ok. 51 r.
Pierwszy list do Koryntian – ok. 53 r.
List do Galatów – ok. 53/54 r.
Drugi list do Koryntian – ok. 55/56 r.
List do Rzymian – ok. 57/58 r.
List do Hebrajczyków – ok. 60 r.
List do Efezjan – ok. 60/62 r.
List do Kolosan – ok. 60/62 r.
List Jakuba – ok. 60/62 r.
List do Filemona – ok. 61/62 r.
List do Filipian – ok. 61/62 r.
Pierwszy list do Tymoteusza – ok. 63/64 r.
List do Tytusa – ok. 64/65 r.
Dobra Wiadomość w relacji Marka – ok. 65/66 r.
Pierwszy list Piotra – ok. 65/66 r.
Drugi list Piotra – ok. 66/67 r.
Drugi list do Tymoteusza – ok. 67 r.
List Judy – ok. 67/69 r.
Dobra Wiadomość w relacji Mateusza – ok. 68/69 r.
Dobra Wiadomość w relacji Łukasza – ok. 68/69 r.
Dzieje wysłanników Chrystusa – ok. 69/70 r.
Dobra Wiadomość w relacji Jana – ok. 85/90 r.
Pierwszy list Jana – ok. 90/95 r.
Drugi list Jana – ok. 90/95 r.
Trzeci list Jana – ok. 90/95 r.
Apokalipsa w relacji Jana – ok. 95 r.

Eon
Gr. aion – umowne pojęcie czasu stosowane zarówno w geochronologii, jak i w narracji biblijnej. W geochronologii jest jednostką formalną dzielącą się na ery i odpowiada jednostce chronostratygraficznej zwanej eonotem. W języku biblijnym eon nie jest pojęciem tak bardzo technicznym, jednak i tu pełni funkcję makrookreślenia epok w historii zbawienia. W Biblii wyróżniamy następujące eony:
  1. Eon Stworzenia (od stworzenia do wygnania pierwszych ludzi z Raju). W tym czasie nie było grzechu na świecie, a ludzie mieli nieskrępowany dostęp do Boga. Życie na Ziemi funkcjonowało zgodnie z Bożym planem. Nie było śmierci i zepsucia (por. Rdz 1,1-2,25).
  2. Eon Prawa Naturalnego (od wygnania pierwszych ludzi z Raju do dnia udzielenia Abrahamowi Obietnicy). W tym czasie grzech wszedł na świat i stał się przyczyną zerwania relacji między Bogiem a ludźmi. Zapanowały śmierć i zepsucie (por. Rz 5,12-14).
  3. Eon Obietnicy (od dnia udzielenia Abrahamowi Obietnicy do dnia nadania Prawa Izraelowi). Chociaż dalej obowiązują konsekwencje grzechu (w tym śmierć), to od dnia udzielenia Abrahamowi Obietnicy Potomka (Zbawiciela) rozpoczyna się formalnie bieg historii zbawienia przez wiarę (por. Ga 3,6-9).
  4. Eon Prawa Mojżeszowego (od dnia nadania Prawa Izraelowi do dnia powszechnego wylania Ducha Chrystusa). Chociaż dalej obowiązują konsekwencje grzechu (w tym śmierć) oraz obowiązuje Obietnica Zbawiciela udzielona Abrahamowi, Bóg wprowadza w życie Izraela Prawo Mojżeszowe, które będzie mu służyć jako wychowawca mający doprowadzić go do Chrystusa (por. Ga 3,19-29). Ponieważ Prawo wskazywało kary za grzech, Bóg w tym czasie w widoczny sposób reaguje na grzech – okazuje gniew z jego powodu i dość szybko karze ludzi, którzy się go dopuszczają.
  5. Eon Łaski, zwany też Eonem Prawa Chrystusowego albo Eonem Ducha Bożego (od dnia powszechnego wylania Ducha Chrystusa do Dnia Sądu Ostatecznego). Dalej obowiązują konsekwencje grzechu (w tym śmierć), ale Obietnica dana Abrahamowi już się wypełniła, zaś Prawo Mojżeszowe straciło swój sens, gdyż Chrystus jasno ogłosił swoją Dobrą Wiadomość o Bożym Królestwie i jako Baranek Boży złożył z siebie jedną ofiarę raz na zawsze (por. Hbr 10,10-12). Bóg zaprzestał widocznego okazywania gniewu z powodu grzechu. Ten gniew zbiera się teraz w Niebiosach, ale nie wylewa na Ziemię (por. Rz 1,18). Obecnie okazuje On swoją łaskawość, dając każdemu człowiekowi szansę na wejście do swego Królestwa przez Chrystusa (por. J 14,6; Dz 4,12; 1 Tm 2,4-5 oraz Ga 3,20).
  6. Eon Chwały dla ludzi, którzy wytrwali w Chrystusie (od Dnia Sądu Ostatecznego na wieki). Wszystkie poprzednie eony zostaną trwale zakończone. Nie będzie już grzechu ani jego konsekwencji (śmierci i zepsucia). Społeczność ludzi z Bogiem zostanie na stałe przywrócona (por. Ap 21,1-4). Dla ludzi, którzy nie związali się trwale z Chrystusem, Eon Chwały będzie czasem wiecznego potępienia wraz z siłami ciemności (por. Ap 21,8).

Filip Apostoł
Filip pochodził z Betsaidy. Zanim stał się Apostołem Jezusa z Nazaretu, był uczniem Jana zwanego Chrzcicielem. To on przyprowadził Natanaela do Jezusa. Czasami Filip Apostoł jest mylony z Filipem, diakonem wspólnoty jerozolimskiej (por. Dz 6,5; Dz 8,5-40; Dz 21,8), o którego życiu wiemy nieco więcej. Biblia nic nie wspomina o śmierci Filipa Apostoła. Jedna z legend mówi, że za panowania Domicjana został ścięty w Hierapolis, inna, że został ukrzyżowany głową w dół. Pseudo-Abdiasz i Herakleon twierdzili, że zmarł śmiercią naturalną.

Kalendarz żydowski
Kalendarz hebrajski jest oparty na cyklu księżycowym (kalendarz lunarny), co sprawia, że doba zaczyna się wraz z zachodem słońca (w Izraelu zwykle ok. 18:00) i kończy o zachodzie słońca dnia następnego. W praktyce wygląda to tak, że doba podzielona jest na dwie części – pierwszą jest noc, a drugą dzień. W związku z tym zapis godzin w NT odnosi się do tego podziału, np.: „trzecia godzina dnia” (por. Mk 15,25; Dz 2,15) oznacza naszą godz. 9:00, „szósta godzina dnia” (por. Mk 15,33; Łk 23,44; Dz 10,9) oznacza naszą godz. 12:00, „dziewiąta godzina dnia” (por. Mk 15,33-34) oznacza naszą godz. 15:00. Rok żydowski składa się z dwunastu miesięcy, a tydzień z siedmiu dni, z których pierwszym jest nasza niedziela, a ostatnim nasza sobota. Kolejność miesięcy według kalendarza żydowskiego jest następująca:
1) nisan (w kalendarzu gregoriańskim: marzec–kwiecień);
2) ijar (w kalendarzu gregoriańskim: kwiecień–maj);
3) siwan (w kalendarzu gregoriańskim: maj–czerwiec);
4) tamuz (w kalendarzu gregoriańskim: czerwiec–lipiec);
5) aw (w kalendarzu gregoriańskim: lipiec–sierpień);
6) elul (w kalendarzu gregoriańskim: sierpień–wrzesień);
7) tiszri (w kalendarzu gregoriańskim: wrzesień–październik);
8) cheszwan (w kalendarzu gregoriańskim: październik–listopad);
9) kislew (w kalendarzu gregoriańskim: listopad–grudzień);
10) tewet (w kalendarzu gregoriańskim: grudzień–styczeń);
11) szwat (w kalendarzu gregoriańskim: styczeń–luty);
12) adar (w kalendarzu gregoriańskim: luty–marzec).
Dla zrównania kalendarza lunarnego z solarnym Żydzi co 2-3 lata dodają trzynasty miesiąc (adar szeni). Według kalendarza hebrajskiego (opartego na zapisie biblijnym, w którym istnieją pewne luki dotyczące datowania(*1)) Jezus Chrystus urodził się w roku 4109 po stworzeniu opisanym w Rdz 1.
Patrz też → Jom Kippur; → Pascha, → Rosz ha-Szana; → Sukkot; → Chanuka; → Purim; → Szawuot.
══════════
(*1) Więcej na ten temat można znaleźć w publikacji Panorama dziejów biblijnych Waldemara Byczyńskiego, Oficyna Wydawnicza VOCATIO, Warszawa 2016.

Uczeń
Gr. mathetes. Słowo to opisywało człowieka, który nie tylko pobierał nauki u nauczyciela, ale również go naśladował. W starożytnym świecie pobieranie nauk praktykowano w warunkach codziennego życia, a nie, jak obecnie, w szkolnej klasie. Uczniowie chodzili ze swym nauczycielem, a on przekazywał im swoją mądrość życiową w codzienności. W starożytnej Grecji znana była szkoła filozoficzna Arystotelesa, którego uczniów nazywano perypatetykami (od gr. peripateo – chodzenie). Arystoteles miał bowiem zwyczaj nauczania w trakcie przechadzek. Nie inaczej funkcjonowało uczniostwo w grupie Jezusa z Nazaretu. On również podczas codziennych sytuacji szkolił swych uczniów do misji, którą zamierzał przekazać im w przyszłości. Uczył ich przy tym, że prawdziwy uczeń nie pragnie zająć pozycji wyższej od swego nauczyciela (por. Mt 10,24), że prawdziwemu uczniowi wystarcza, iż podąża śladami swego mistrza (por. Mt 10,25). Podkreślał, że żaden uczeń, kończąc terminowanie u nauczyciela, nie przewyższa go (por. Łk 6,40). Nauczanie Jezusa nie zawsze było łatwe i w pełni zrozumiałe dla uczniów. Gdy Jezus nauczał, że jest prawdziwym pokarmem z Niebios, którym uczniowie powinni się posilać (dosł. „wgryzać” – gr. trogo – por. J 6,51), część z nich pojęła to dosłownie i ci opuścili Jezusa (por. J 6,66). Zupełnie nie rozumieli, że Jezus, mówiąc o sobie jako pokarmie z Niebios, mówił o sobie jako wcielonym Słowie Bożym (por. J 6,63-64), w które wierzący powinni się wgryzać, aby się nim karmić duchowo. Jezusowi towarzyszyło co najmniej 72 uczniów, o których czytamy w Łk 10,1. Niektórzy rozszerzają tę liczbę do 500 (por. 1 Kor 15,6). Jednak podstawowa grupa Jego uczniów składała się z dwunastu mężczyzn (Apostołowie) – por. Mt 10,2 – z których trzech było Mu najbliższych (Piotr, Jakub i Jan – por. Mt 17,1). Apostołom Jezus poświęcał najwięcej uwagi. Im też przekazał prawdę, że świat rozpozna w nich Jego uczniów tylko po jednym znaku – wzajemnej ofiarnej miłości, którą powinni wzajemnie się otaczać (por. J 13,35). Żaden inny znak nie miał ich charakteryzować. Jezus pragnął, aby Apostołowie kontynuowali Jego misję. Polega ona na czynieniu uczniami Jezusa ludzi ze wszystkich ludów i narodów po całej Ziemi, czyli na nasycaniu ich poznaniem natury Boga przez zanurzanie ich w charakter Ojca, Syna i Ducha Uświęcającego. W praktyce powinno się to dokonywać przez nauczanie, jak mają trwać we wszystkim, co Jezus im przekazał (por. Mt 28,19-20). Ta pokoleniowa misja (sukcesja apostolska) nosi w teologii określenie Misji Wielkiego Posłannictwa. Patrz też → Sukcesja apostolska.

Wyznanie grzechu
Greckie słowo homologeo w kontekście grzechu zwyczajowo tłumaczy się na język polski jako „wyznanie” [grzechu]. W Polsce najczęściej jest kojarzone ze spowiedzią indywidualną w konfesjonale (a więc w miejscu konfesji, czyli wyznania). Spowiedź tego rodzaju została wprowadzona w VI w. przez mnichów iroszkockich, którzy jednocześnie ustalili specjalne „taryfy pokutne” za każdy rodzaj grzechu. Kościoły wschodnie praktykują obecnie spowiedź w sposób bardziej lub mniej podobny, a kościoły poreformacyjne w inny (np. spowiedź powszechna). Termin grecki homologeo, tradycyjnie tłumaczony jako „wyznawać” (grzechy), w najgłębszym sensie mówi jednak o „zgodzeniu się” z Bogiem w sprawie grzechu i sposobu jego rozwiązania. Słowo to składa się z dwóch członów: homo- („to samo”) i lego („mówić”). Oznacza zatem mówienie tego samego, co mówi Bóg na temat grzechu, a więc zgodzenie się z Bogiem w sprawie naszej grzeszności. Niestety, wiele współczesnych przekładów, które używają frazy „wyznawać grzechy”, nie oddaje zasadniczej kwestii przemiany myślenia człowieka na temat jego grzechu. W powszechnym przekonaniu podkreśla raczej fakt wyznania Bogu informacji o grzesznym zachowaniu lub wykroczeniu, co nie ma większego sensu. Gdy grzeszymy, On doskonale wszystko widzi, nawet jeśli czynimy to tylko w głębi naszego serca. Wiele wyznaniowych przekładów Biblii idzie za wyżej przedstawioną interpretacją. Na przykład werset 1 J 1,9 zwykle jest tłumaczony: „Jeśli wyznajemy nasze grzechy”. Jednak takie tłumaczenie jest niefortunne, gdyż nie uwzględnia wyżej wyjaśnionej etymologii słowa homologeo. Z uwagi na to w przekładzie NPD czytamy: „Jeśli jednak zgadzamy się z Bogiem w kwestii naszych grzechów”. Taki ekwiwalent dynamiczny oddaje zasadnicze znaczenie greckiego homologeo jako „zgodne mówienie” („mówienie tego samego”), czyli zgodzenie się z Bogiem co do naszego grzechu. Popularne rozumienie tematu wyznawania grzechów, bazujące na tradycyjnych przekładach Biblii, często nie podkreśla konieczności opamiętania się człowieka (diametralnej zmiany myślenia i działania) i świadomego uznania przez niego swej grzeszności, lecz koncentruje się na przekazywaniu komuś informacji o grzesznym zachowaniu lub postępku. Jednak gdy myślimy o wyznawaniu grzechów Bogu, musimy uświadomić sobie, że nikt nie jest w stanie wyznać Bogu czegoś, czego On sam by wcześniej już nie wiedział. Nie możemy Go niczym zaskoczyć ani wyjawić Mu jakiejkolwiek – choćby najmocniej skrywanej – tajemnicy, której On by nie znał. Gdy grzeszymy, On doskonale o tym wie, nawet jeśli czynimy to w głębi naszego serca czy umysłu. W rozumieniu homologeo – jako procesu zgodzenia się z Bożym punktem widzenia – niezbędne jest zatem pełne opamiętanie się z grzechu. W czym zatem człowiek musi „zgodzić się” z Bogiem? W czterech aspektach: (1) należy zgodzić się z Bogiem, że to, co On uważa za grzech, jest grzechem, gdyż to On jedynie definiuje, co jest święte, a co grzeszne, co jest światłością, a co ciemnością (por. Ap 4,8; Ap 6,10; Ap 15,4); (2) należy również zgodzić się z Bogiem co do sposobu rozwiązania problemu naszego grzechu. Całe Słowo Boże wyraźnie pokazuje, że jedynym rozwiązaniem problemu ludzkiego grzechu jest krew Jezusa przelana na krzyżu (por. Mt 26,28; Dz 4,12; 1 Tm 2,5; Hbr 9,14; Hbr 9,25-28; Hbr 10,10; Hbr 10,14; 1 J 2,2). Do rozwiązania tego nie jesteśmy w stanie nic dodać, gdyż śmierć Jezusa jest jedyną w pełni wystarczającą ofiarą za grzech; (3) należy zgodzić się z Bogiem, że każda wynikająca z grzechu krzywda – jeśli to tylko możliwe – powinna zostać naprawiona (por. Mt 5,23-24; Łk 19,8-9); (4) należy również zgodzić się z Bogiem w sprawie Jego stosunku do grzechu. Święty Bóg nienawidzi grzechu i nie ma z nim nic wspólnego (por. Ps 5,6-7; Ps 11,5; Prz 3,32-33; 1 J 1,5). Z uwagi na to skuteczny proces homologeo prowadzi do zerwania z grzechem – odrzucenia go i odłączenia się od niego. Chodzi tu o znienawidzenie zarówno samego grzechu, jak i wszystkiego, co do niego prowadzi. Te cztery elementy zgodzenia się z Bogiem składają się na sens terminu homologeo. We współczesnym języku być może lepsze od terminu „wyznanie grzechu” byłoby określenie: „homologowanie się z Bogiem” lub „uzyskanie Bożej homologacji”. Przy okazji tematu wyznawania → grzechu warto też przypomnieć, że jednym z greckich słów tłumaczonych na polski jako „grzech” jest hamartia. W łucznictwie oznaczało ono „nietrafienie w cel” i było przeciwstawne terminowi teleios („doskonałość”), który mówił o trafieniu w sam środek celu. Z tego wynika, że każde odstąpienie od Bożej woli objawionej w Bożym Słowie wyjaśnianym w Duchu Uświęcenia jest grzechem.

Słowo na dziś
Zapisz się do newslettera