Określenie to znajdujemy zarówno w ST, jak i NT. W obu wypadkach oznacza ono społeczność ludu, który jest oddzielony od innych do wyłącznej dyspozycji Boga Najwyższego.
W ST określenie to odnosiło się do Izraela, który został przez Boga wezwany do ogłoszenia światu (narodom pogańskim) chwały Jedynego Boga.
W NT znajdujemy jednak istotne wyjaśnienie, które dostarczył Paweł Apostoł, świetnie wykształcony Żyd z Tarsu, a do tego → faryzeusz, że pojęcie ludu Bożego ma znacznie szersze zastosowanie i zakres, niż przyjmowane przez Żydów. Wyjaśnił on, że określenie „lud Boży” definiuje wszystkich ludzi (niezależnie od ich pochodzenia etnicznego), którzy podobnie jak Abraham złożyli swoją ufność w Bogu (por. Rz 4,9-12). Dziś powiedzielibyśmy, że chodzi o Boże DNA. I chociaż od początku taki właśnie był Boży zamysł, to jednak przez pewien czas było to tajemnicą, która odsłonięta została dopiero w Chrystusie. Nie oznacza to wcale, że społeczność wiary wzorowanej na wierze Abrahama, zwana w NT ekklesia (społeczność wierzących, kościół, zgromadzenie ludu, który odpowiedział na Boże wezwanie), przejęła rolę Izraela albo że stała się „nowym Izraelem”, jak to czasami słyszy się u niektórych teologów. Lud Boży jako wspólnota wiary od samego początku był i jest zdefiniowany jednakowo jako „społeczność wierzących”. Zmieniła się jedynie forma Bożego powoływania (wezwania) do tego ludu. O ile w ST bazowała ona na pochodzeniu etnicznym, o tyle w NT bazuje na postawie serca, a dokładnie na tym, w jaki sposób ono przyjmuje Boże Słowo i jak na nie odpowiada (por. Mk 4,3-20). Zrozumienie tej istotnej prawdy Paweł otrzymał w czasie osobistego spotkania ze zmartwychwstałym Chrystusem, które miało miejsce podczas podróży do Damaszku (por. Dz 9,1-9). Izrael rozumiany etnicznie (jako pierwocina ludu Bożego) pozostaje nadal Izraelem ze wszystkimi tego konsekwencjami (zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi), natomiast pełnia Bożego ludu realizuje się nie w etniczności, ale w społeczności wiary (zaufania) w Słowo Chrystusa (por. Rz 9,23-33 oraz Rz 10,8-17). W takiej społeczności przynależność etniczna nie ma już żadnego znaczenia (por. Ga 3,28). Do tego ludu należą zarówno Żydzi, jak i nie-Żydzi. Jedyną kwalifikacją jest takie zaufanie Bożemu Słowu, jakie miał Abraham.
Greckie słowo ekklesia, które większość innych przekładów oddaje jako „kościół”, w NPD jest zasadniczo tłumaczone jako „lud Boży”, „społeczność wierzących”, „wspólnota ludu Bożego”, „wspólnota wierzących” itp. Na użycie takich określeń Redakcja NPD zdecydowała się z uwagi na etymologiczne znaczenie słowa ekklesia, które dokładnie oznacza „zgromadzenie (społeczność) tego ludu, który odpowiedział na Boże wezwanie”. Tego niestety nie oddaje polskie słowo „kościół”, wywodzące się ze staropolskiego kasztel (a być może z czeskiego kostel lub łacińskiego castellum) oznaczającego pałac, twierdzę lub warownię. Ponieważ grecka ekklesia nie jest budynkiem ani tym bardziej określeniem organizacji religijnej, lecz – analogicznie do hebrajskiego qahal – oznacza „zgromadzenie ludu”, Redakcja NPD uznała, że w celu lepszego uświadomienia odbiorcom Słowa Bożego treści jego przekazu konieczny jest powrót do pierwotnego znaczenia. Zespół NPD miał oczywiście świadomość, że w NT występuje również inne słowo, które tłumaczy się często na język polski jako „społeczność” lub „wspólnota”. Jest nim koinonia. Termin ten jest określeniem relacyjnym i oznacza partnerstwo, przyjaźń i serdeczny związek, jakie łączą ludzi wierzących w Chrystusa (np. Dz 2,42; Flp 1,5), jak również relację między wierzącymi a Bogiem (np. 1 Kor 1,9; 1 J 1,3; 1 J 1,6-7). Jednak to tylko utwierdziło redaktorów NPD w dokonanym wyborze.
W dzisiejszych mocno pogmatwanych czasach kluczową rzeczą bywa zrozumienie, że nie wszyscy, którzy sami siebie nazywają ludem Bożym (a nawet wybranym ludem Bożym czy narodem wybranym), w rzeczywistości są tym ludem. Jezus pokazał, że wartość słów potrafi się mocno dewaluować, jeśli nie stoją za nimi prawdziwe zaufanie i posłuszeństwo Bożemu Słowu. Którędy zatem przebiega granica między ludem Bożym (tworzącym Królestwo Światłości) a światem (królestwem ciemności)? Na pewno nie jest tożsama z oficjalnymi wyznaniami religijnymi ani z listą członków takich wyznań czy organizacji. Nie jest wyznaczona pochodzeniem narodowym, nie ma nic wspólnego z granicami państw, podziałami narodów czy jakimikolwiek innymi strukturami organizacyjnymi. Granice te przebiegają raczej w poprzek wszystkich ludzkich podziałów. Jak zatem wierzący mają braci i siostry w Chrystusie w każdym kraju i narodzie, tak samo mają w nich ludzi nieprzychylnych, którzy są „synami buntu” (por. Ef 2,2) służącymi władcy tego świata (szatanowi). Ludzie ufający Chrystusowi (lud Boży) powinni swoją miłość, troskę i wsparcie okazywać wszystkim braciom i siostrom w Chrystusie, niezależnie od tego, czy mieszkają oni w Polsce, Izraelu, Strefie Gazy, Syrii, USA, Rosji, Chinach czy w jakimkolwiek innym kraju. Innym zaś ludziom powinni głosić Dobrą Wiadomość o ratunku, który jest dostępny w Chrystusie, gdyż właśnie do tego zadania są powołani jako lud Boży.
Sam Jezus dobitnie podkreślał, kto należy do Jego ludu. Można było to usłyszeć podczas niemal każdego Jego spotkania z religijnymi hipokrytami, którzy lubili pozować na świątobliwych mędrców i znawców Pisma. W J 10,1-5 na określenie Bożego ludu użył obrazu stada owiec, które znają Jego głos (czyli Jego Słowo). Dalej w wersecie 16. wyjaśnił, że celem Jego misji jest nie tylko odkupienie ludu Izraela (pierwsza „owczarnia”), lecz także innych ludzi spoza Izraela, którzy w Nim złożą swoje zaufanie. Apostoł Paweł, idąc tym śladem, pokazał, że obie te grupy stanowią w Chrystusie jeden lud Boży (jedną owczarnię) – por. Ef 2,11-21; Ga 3,28; Ga 5,6. O zagrożeniach dla tak zdefiniowanej owczarni mówił zarówno sam Jezus, jak i Jego Apostołowie – por. Mt 7,15; Mt 24,11; Mt 24,24; Mk 13,22. Dz 20,28-30; 1 P 5,2-3; 1 J 4,1.
Do budowania ludu Bożego potrzebne jest: (a) głoszenie Bożej Dobrej Wiadomości o ratunku w Chrystusie (por. Rz 1,18) oraz (b) umacnianie w wierze ludu, który już złożył swą nadzieję w Chrystusie. W tym celu Jezus przez swego Ducha udziela pomocy w postaci → darów duchowych. Ich sens realizuje się jedynie wówczas, gdy służą duchowemu budowaniu Żywego → Ciała Chrystusa (→ społeczności wierzących, ludu Bożego).
W NPD Redakcja z rozmysłem używa dwóch form zapisu: „lud Boży” oraz „Lud Boży”. Ta pierwsza forma odnosi się do doczesności (zasadniczo do lokalnych społeczności wierzących ludzi zwanych ekklesia), druga ma charakter eschatologiczny i wskazuje na ten Lud, który po powtórnym przyjściu Jezusa na Ziemię zostanie zgromadzony w jeden powszechny Lud Boży wszystkich czasów (umarli też powstaną do Życia – por. 1 Kor 15,51-52; 1 Tes 4,15-17) i który w Apokalipsie zwany jest Oblubienicą Chrystusa (por. Ap 21,9; Ap 22,17).
Apokalipsa w relacji Jana odsłania zresztą nieco rąbka tajemnicy na temat tego, czym Lud Boży zajmuje się w Niebiosach oprócz osobistego poznawania Boga, które prowadzi do Jego wielbienia i składania Mu dziękczynień. W Ap 6,10 znajdujemy niezwykle ciekawą informację – otóż Boży Lud w Niebiosach wzywa PANA, aby jak najszybciej położył kres grzechowi na Ziemi. Zatem świadectwo Biblii całkowicie zaprzecza nauczaniu zapewniającemu, że święci (tak ludzie wierzący w czasach apostolskich nazywali siebie wzajemnie), którzy już znaleźli się w Niebiosach, wstawiają się za grzesznikami na Ziemi. Jest wręcz odwrotnie – oni wprost nie mogą się nadziwić wielkości Bożego miłosierdzia, łaski i cierpliwości, które Najwyższy ciągle jeszcze objawia, tolerując szerzącą się na Ziemi nieprawość.
Angielski