Antychryst

W grece przyimek „anty” (gr. anti), obok przeciwieństwa i opozycji, ma znaczenie „zastępowania kogoś” lub „wstępowania w czyjeś miejsce”. W tym sensie antychryst nie musi być kimś, kto otwarcie występuje przeciwko Chrystusowi, lecz może być również kimś, kto próbuje zająć Jego miejsce, kto stara się przejąć cześć należną Chrystusowi. Widzimy to w 1 J 2,18-19. Jan dodatkowo wyjaśnia, że antychrystem (czy nawet antychrystami) będzie człowiek (ludzie) wywodzący się z kościoła (tzn. ze społeczności wierzącego ludu). Mogą to być jacyś religijni lub quasi-religijni zwodziciele, którzy – powołując się na wartości chrześcijańskie – będą się starali zająć w życiu człowieka miejsce przynależne jedynie Chrystusowi.

Opis działania antychrysta (lub antychrystów – podążając za określeniem Apostoła Jana) w czasach ostatecznych odnajdujemy także w 2 Tes 2,3-12. W liście tym jesteśmy informowani, że przyjściu antychrysta (antychrystów) będą towarzyszyć znaki i fałszywe cuda. Także szatan, który sam podaje się za anioła światłości (por. 2 Kor 11,14), będzie wspierał jego (ich) działanie całą swoją mocą, przejawiającą się skutecznym propagowaniem kłamstw na temat Boga oraz takim zwodzeniem ludzi, aby ci, którzy „nie umiłowali Prawdy” (a więc wcielonego Bożego Słowa – por. J 17,17 oraz J 1,14), nie dostąpili zbawienia (uwolnienia, wyswobodzenia) z mocy grzechu (tzn. ze związania grzechem) i w konsekwencji nie mogli wejść do Bożej odwiecznej i nieskończonej świętej rzeczywistości, którą Biblia nazywa ŻYCIEM. Ostrzeżenie, które wynika z tego tekstu, jest jasne: tylko umiłowanie Prawdy, czyli Bożego Słowa (por. J 17,17 oraz J 1,14), jest szansą na uniknięcie zwiedzenia w czasach ostatecznych. Taki wniosek jest aktualny dla każdego człowieka niezależnie od tego, w jakim momencie historii żyje. Życie każdego człowieka jest bowiem dla niego samego swoistym czasem ostatecznym, który skończy się relatywnie niedługo. W tym czasie każdy musi podjąć decyzję, czy szczerze chce miłować Prawdę i – trwając w niej – pójść śladami Chrystusa w pełnieniu woli Ojca. Tylko taka postawa może człowieka uchronić od nadchodzącego wielkiego odstępstwa i zwodzenia, a także od wiecznej zagłady, jaka w ślad za tym postępuje.

Jak już wcześniej wspomniano, część komentatorów zwraca uwagę, że zgodnie z przekazem Jana z 1 J 2,18 pojęcie antychrysta trzeba traktować zbiorowo. Niektórzy odnoszą to do humanistycznego społeczeństwa zachodniego, które – choć przecież wyrosło z tradycji chrześcijańskiej – wynosi do boskiej rangi ludzkie ego. Takie społeczeństwo (wypełniając religijne skłonności człowieka) stawia na piedestale czci i chwały kult własnego ciała i umysłu (co jest istotą humanizmu). Dlatego określenie „syn zatracenia” (użyte przez Pawła w 2 Tes 2,3) może się również odnosić do jakiejś ludzkiej zbiorowości usiłującej sprowadzać na manowce życia każdego, kogo się tylko da. Aktywności tych ludzi mają towarzyszyć działania tajemnych sił nieprawości (por. 2 Tes 2,7) oraz wielkie zaangażowanie szatana z całą jego mocą – w fałszywych znakach i cudach, a także w zmasowanym zwodzeniu (por. 2 Tes 2,9-10). Przy takiej interpretacji zajęcie miejsca przez antychrysta w Bożej świątyni oznaczałoby zajęcie przez niego (a więc np. przez humanizm lub inny prąd filozoficzny) poczesnego miejsca w życiu Bożego ludu, który przez tego samego Apostoła Pawła określany jest jako „świątynia Boga” (por. 1 Kor 3,16), a przez autora Listu do Hebrajczyków jako „dom Boży” (por. Hbr 3,6). Takie zrozumienie i pojmowanie antychrysta wcale nie jest dziwne ani zaskakujące. Jeśli tylko dobrze zrozumiemy, że cel istnienia społeczności wierzącego ludu (wspólnoty wiary ludu Bożego zwanej także kościołem) sumuje się w trzech punktach:

1) głoszenie chwały Jedynego Boga i Zbawiciela, który objawił się w Jezusie Chrystusie;

2) głoszenie Dobrej Wiadomości o ratunku w Chrystusie w taki sposób, aby ludzie

stawali się uczniami Chrystusa;

3) umacnianie wierzących w trwaniu w Chrystusie,

to zauważymy również, że antychryst (czy antychryści) wcale nie jest zainteresowany kierowaniem ludzi do Chrystusa i umacnianiem w relacji z Nim. Antychryst (lub kolejni antychryści) ma własny interes, własne cele, w realizacji których może nawet posługiwać się fałszywym przedstawianiem osoby Chrystusa. Taki jest sens działań antychrysta polegających na zastępowaniu Chrystusa kimkolwiek lub czymkolwiek. Zamiast podkreślać i nauczać, iż Chrystus jest jedyną Drogą, Prawdą i Życiem, a więc wszystkim, czego każdy człowiek potrzebuje do zbawienia, czyli do uwolnienia od mocy, wpływu, konsekwencji i obecności grzechu (por. Ef 1, a szczególnie Ef 1,23), wprowadzają (często obok Chrystusa) inne osoby, inne sprawy, inne idee lub obiekty kultu. Faktu tego nie może zmienić ani zaciemnić nauczanie antychrysta (lub kolejnych antychrystów) chętnie podającego się za „zastępcę Chrystusa” (łac. Vicarius Christi), a więc używającego określenia wprowadzonego do teologii przez Tertuliana (150-240 r. n.e.), który stwierdził, że żaden człowiek nie może zwać siebie „zastępcą Chrystusa”, gdyż na Ziemi jedynym Zastępcą Chrystusa jest wyłącznie Duch Chrystusa (Duch Świętego Boga), którego Bóg udziela tylko tym, którzy są Mu posłuszni (por. Dz 5,22). W podobny sposób nie można ufać jakimkolwiek istotom „objawiającym się z niebios” i głoszącym inne przesłanie niż to, które jest zawarte w Dobrej Wiadomości o ratunku w Chrystusie (gr. Euangelion). Trzeba koniecznie pamiętać i rozumieć, że zgodnie z informacją podaną przez Apostoła Pawła szatan często podaje się za posłańca (anioła) światłości (por. 2 Kor 11,14), jednak zarówno on, jak i wszyscy, którzy mu służą – czy to ludzie czy „posłańcy z niebios” – mają być przeklęci (por. Ga 1,7-8) i wyłączeni poza nawias społeczności wierzącego ludu.

Księga przysłów 11,30 (NPD)

8 września 2021

Księga Hioba 7,7-11 (NPD)

8 września 2021