Grecki termin dikaiosyne w przekładach dosłownych jest zwykle tłumaczony jako „usprawiedliwienie” i często nie jest rozumiany właściwie. Nie chodzi bowiem o to, by kogoś usprawiedliwiać z jakiegoś niewłaściwego zachowania czy zaniechania (jak rodzic piszący usprawiedliwienie dla swego dziecka do szkoły), ale o nadanie danej osobie tytułu człowieka sprawiedliwego (tak jak się nadaje tytuł szlachecki). Nadanie komuś statusu sprawiedliwego jest jednocześnie przepustką do nawiązania relacji przyjaźni z Bogiem. Prawo nadania tego tytułu leży w wyłącznej gestii samego Boga, który jest jedynym źródłem sprawiedliwości (prawości). List do Rzymian w rozdz. 1–8 wyjaśnia to dogłębniej. Choć ludziom tak może się wydawać, to tytuł „sprawiedliwy” w oczach Boga wcale nie jest miarą jakości życia człowieka (takie myślenie było dość mocno rozpowszechnione wśród Żydów w czasach ST) ani tym bardziej miarą czyichś zasług dla Bożego Królestwa. Jest to wyłącznie potwierdzenie, że dana osoba złożyła całą swoją nadzieję w Chrystusie. Dlatego werset Rz 3,10 stwierdza, że żaden człowiek nie jest sprawiedliwy w obliczu Boga, ponieważ każdy jest splamiony grzechem (por. Rz 3,23).
Objęcie grzesznego człowieka statusem Bożej sprawiedliwości jest podniesieniem go do pozycji i godności, w której może on nawiązać więź ze sprawiedliwym Bogiem i śmiało przystąpić do Jego Tronu. Tytuł sprawiedliwego daje człowiekowi możliwość przebywania w obecności PANA. W ograniczonym zakresie przypomina to sytuację, w której król w swojej łaskawości postanawia wyróżnić tytułem szlacheckim chłopa niemającego wobec niego żadnych zasług, lecz cechującego się bezgranicznym zaufaniem do monarchy i pełnym wobec niego oddaniem. Oczywiście w ślad za tym niezasłużenie otrzymanym tytułem idą konkretne korzyści związane z nową pozycją tego człowieka.
Na Ziemi tylko Jezus, choć jak wszyscy żył w ludzkiej naturze, okazał się prawdziwie Sprawiedliwy. Z tego względu tylko On jest uprawniony do tytułu „sprawiedliwy”, który w Bożym Królestwie funkcjonuje niczym tytuł szlachecki i de facto jest jedyną przepustką do tego Królestwa. Tytuł ten można otrzymać tylko z rąk Jezusa – przez duchowe z Nim złączenie – w Jego Słowie i Duchu, co dzieje się wówczas, gdy we wnętrzu człowieka ożywa natura Chrystusowa – Boże DNA, zwane też „nową naturą”. To wydarzenie Biblia nazywa → narodzeniem z Bożego Ducha. Wtedy dopiero wnętrze człowieka zaczyna stopniowo przemieniać się na wzór wnętrza Jezusa i zaczyna wydawać plon tej sprawiedliwości – dobry owoc ducha, niczym dobre drzewo wspomniane przez Jezusa w Mt 7,17. Finałem tego procesu, który Biblia nazywa „uświęceniem”, będzie oficjalne nadanie człowiekowi wiekuistego statusu sprawiedliwego (sprawiedliwość nadana, wypracowana przez Jezusa), co dokona się podczas Sądu Ostatecznego.
Trzeba mieć świadomość, że nadanie człowiekowi statusu sprawiedliwego w Chrystusie jest dopiero początkiem → drogi (procesu) zbawienia tego człowieka. Nie ma żadnej siły, która byłaby w stanie przemocą sprowadzić go z tej drogi (por. Rz 8,35-39). Niestety, on sam ma nadal możliwość zejścia z niej, w zależności od decyzji, jakie będzie dalej podejmował w swoim życiu. Uznanie za sprawiedliwego (czyli przywrócenie zerwanej relacji z Bogiem) jest bez wątpienia pierwszym etapem zbawienia, innymi słowy: ustawieniem człowieka na właściwych torach. To właśnie złożenie ufności w Chrystusie sprawia, że człowiek zostaje przez Boga uznany za sprawiedliwego (tzn. włączony w sprawiedliwość Chrystusa). Ta sytuacja nie zwalnia jednak człowieka z odpowiedzialności za jego dalsze wybory, a więc za to, czy będzie pełnił wolę Boga (dzieła i uczynki przygotowane przez Najwyższego – por. Ef 2,10 i Mt 7,21-22), czy własną wolę (własne uczynki i dzieła). To, jakie uczynki ktoś pełnił, zostanie kiedyś osądzone przez sprawiedliwego Boga (por. Ap 20,12).
══════════