Flp 3,10-16 (NPD)

Z całego serca pragnę zbliżyć się do Chrystusa i stać się do Niego podobnym! Pragnę bowiem doświadczyć mocy Jego zmartwychwstania. Z tego powodu jestem gotów na pełną z Nim jedność – zarówno w cierpieniach, jak i w śmierci – na wzór tego, co On przeszedł. Bo niezłomnie ufam, że idąc wiernie Jego śladami, zostanę podniesiony z martwych do Jego odwiecznego i nieskończonego Życia. Nie uważam bowiem wcale, bym już je posiadał. Nie dotarłem przecież jeszcze do celu(*1). Ciągle wytrwale zmierzam ku odwiecznemu Bożemu Życiu, wkładając w to wszystkie moje siły(*2). Pragnę je pochwycić, ponieważ sam zostałem pochwycony przez Chrystusa Jezusa. Bracia i siostry, ponieważ jeszcze nie dobiegłem do mety(*3), dlatego nieustannie koncentruję się tylko na tym, co nadal jest przede mną, a gardzę tym, co już zostawiłem za sobą(*4). Bez wytchnienia pędzę po ów laur zwycięstwa(*5), oczekujący w górze wszystkich, którzy odpowiadając Bogu na Jego wezwanie, wytrwają w Chrystusie Jezusie! Bracia i siostry, wszyscy, którzy uważamy się za dojrzałych w Chrystusie, powinniśmy myśleć w taki właśnie sposób. A jeśli ktoś w tej dziedzinie ma inne poglądy, niech prosi Boga, aby ta sprawa(*6) jak najszybciej została odsłonięta przez jego oczami. Szalenie ważne jest bowiem to, abyśmy się nie zatrzymywali, ani nie cofali, na drodze wiary, którą idziemy, lecz byśmy konsek­went­­nie(*7) dalej nią podążali!

==========

(*1) Paweł wyraźnie zaprzecza tu teologii „biletu do nieba”, która twierdzi, że człowiek na podstawie jednej – nawet bogobojnej decyzji z przeszłości – może bez trwania w Chrystusie powiedzieć, że ma już teraz „zagwarantowane” zbawienie, niezależnie od tego, jak będzie dalej żył. Zbawienie jest pewne i ponad wszelką wątpliwość zagwarantowane W CHRYSTUSIE. Jeśli TRWAMY W NIM, to bez wątpliwości mamy W NIM zbawienie. Jeśli jednak w Nim nie trwamy, to nie mamy zbawienia, gdyż ono nie jest „produktem samym w sobie”, lecz jest nierozerwalnie powiązane z osobą Chrystusa i tylko z Nim. Zbawienia nie można „nabyć i zachować” go poza Chrystusem. Nie ma czegoś takiego jak „bilet do nieba”, który można sobie „nabyć od Chrystusa” i dalej go mieć po odejściu od Niego. Chrystus (co widzimy we wszystkich relacjach ewangelicznych) ma wobec swych uczniów oczekiwania i wymagania, które mają wykazać, czy są oni Jego prawdziwymi uczniami.

(*2) Zbawienie jest łaskawym darem Boga, na który nikt nie może sobie zasłużyć (por. Ef 2,8-9), jednak wymaga ono ze strony człowieka pełnego zaangażowania. Jego realizacja oznacza 100% zaangażowania Boga i 100% odpowiedzi człowieka. Tak właśnie też Chrystus objawił się w ludzkim ciele i do takiego naśladownictwa wzywa każdego, kto pragnie w Nim otrzymać zbawienie.

(*3) Zob. 1 Kor 9,24-27.

(*4) Por. Łk 9,62.

(*5) Gr. brabeion. Inni tłumaczą „nagroda”. Jednak trzeba zauważyć, że Apostołowi nie chodziło wcale o jakieś mierzalne nagrody tego typu, co współczesne wielkie benefity dla zwycięskich sportowców. W antycznych zawodach sportowych była tylko jedna nagroda: laur zwycięstwa. Ten wieniec laurowy (wawrzynowy) sam w sobie nie miał żadnej wartości materialnej. Był on jedynie symbolem osiągniętego zwycięstwa (por. 1 Kor 9,24). Pawłowi nie chodzi więc o jakieś niebiańskie nagrody, ale podkreśla, że ma w sercu pragnienie zwycięstwa w tym biegu życia w jakim obecnie uczestniczy. Nie liczy na jakiekolwiek przyszłe benefity, lecz koncentruje się na tym, by w starciu ze światem i z grzechem zostać uznanym za zwycięzcę. Kwestię zwycięstwa w walce z grzechem i otaczającym nas światem mocno podkreśla Jezus w Apokalipsie w relacji Jana. Por. Ap 2,7; Ap 2,11; Ap 2,17; Ap 2,26; Ap 3,5; Ap 3,12; Ap 3,21; Ap 21,7.

(*6) Por. 1 Tm 2,4.

(*7) Gr. stoicheia – słowo to ma kilka znaczeń, m.in. „stać w rzędzie” czy „podążać w uporządkowany sposób”. Tu chodzi o konsekwentne postępowanie, jako wynik uporządkowanego, zaplanowanego działania.